To nie bal maskowy w Wenecji, a nasze codzienne życie. Urządzamy swoje własne maskarady, by zdobyć to na czym nam zależy: korzyści, względy, autorytet, władzę, prestiż, miłość. O maskach, tych zakładanych na chwilę i tych, zakładanych na całe lata rozmawiamy z Małgorzatą Krawczak, właścicielką Natury Sukcesu, coach ICF i trenerką rozwoju.
Beata Mąkolska, Wellnessday.eu: Maska troskliwej mamy, maska uległej żony, maska życzliwej koleżanki... A w środku aż się gotuje od blokowanych emocji. Po co nam maski? Po co Dlaczego je zakładamy?
Małgorzata Krawczak, coach ICF, trenerka rozwoju: Maski zakładamy by być bardziej atrakcyjnym w danym momencie – jeżeli jestem pesymistką, to zakładam mastkę optymistki, dopasowuję się do oczekiwań rozmówcy, żeby zyskać jej względy. Zdobyłam swoje, - ściągam maskę. Atrakcyjność w tym przypadku jest w zasadzie bardzo subiektywna. Inni mogą oceniać to całkiem inaczej.
BM: Czyli maska, jako narzędzie perswazji, manipulacji?
Małgorzata Krawczak: Tak, maski stosujemy, żeby coś osiągnąć, co przy naszym normalnym zachowaniu byłoby trudne. Kryjemy się za peleryną tuszującą nasze intencje, nasze sposoby działania. Manipulujemy z wdziękiem. Bez maski nasze zamiary są bardzo widoczne. Są ludzie którzy ubierają maski, aby wzbudzić litość czy współczucie i tacy, którzy ubierają maskę osoby silnej by wzbudzić autorytet. Masek może być naprawdę wiele.
BM: Jaka jest cena noszenia maski?
Małgorzata Krawczak: Wielka! Mając maskę w danym momencie wygrywamy to, co chcemy wygrać, lecz gdy maska zostanie zdjęta, bądź spadnie, bo nie mamy siły jej nosić – zostajemy sami. Dotąd uczynny człowiek staje się egoistą, bo zrzucił maskę. A my, usprawiedliwiamy go: to kryzys wieku średniego.... albo wręcz nazywamy całą sytuację po imieniu, że pokazał prawdziwą twarz, żywimy do niego urazę i unikamy kontaktów z nim, jeśli to możliwe. Jeśli takiej możliwości nie mamy, to po prostu jesteśmy z taką osobą i pałamy złością, nienawiścią. Tak po prawdzie krzywdę robimy sobie samemu.
BM: Tak trudno przyznać nam że nosimy maski? Że my nosimy, że maski noszą inni?
Małgorzata Krawczak: Ludzie nie dostrzegają masek bo tak jest łatwiej. Łatwiej widzieć osoby miłe, uśmiechnięte. Poza tym najczęściej trudno nam uwierzyć w to, że zostaliśmy oszukani, więc szukamy usprawiedliwień dla tej osoby, żeby nie przyznać się przed sobą, że po prostu daliśmy się nabrać. A jak już musimy się do tego przyznać, to żyjemy nienawidząc…
BM: Mam wrażenie, że gdy ktoś długo nosi maskę, zaczyna się z nią zlewać. Gdzieś znika mu tożsamość, bo tak się przyzwyczaił do swojej maski, że nie wie kiedy ją nosi, a kiedy nie...
Małgorzata Krawczak: Może się zdarzyć, że człowiek zagubi się we własnych maskach. Jeżeli długo nosi się maskę, traci się cel, traci się sens i to co zdobywamy w ten sposób przestaje mieć dla nas znaczenie. Z czasem maska zaczyna uwierać, popadamy we frustracje, złość, depresję, borykamy się z poczuciem winy... To właśnie poprzez zrzucanie latami noszonych masek mamy potem takie spektakularne odmiany, zdrady, rozstania, rzucenie pracy... Jeżeli zaś nie zrzucimy nigdy tej maski, to dożywamy swoich dni z poczuciem winy, i frustracją, i podejrzewaniem wszystkich o wszystko....
BM: Spektakularne odmiany powiedziałaś. Czy po latach dochodzi do głosu nasz tłumiony temperament? Kobieta, która całe życie była cichą, uległą myszką, wplątuje się w romans, rozkwita, zostawia dotychczasowego męża....
Małgorzata Krawczak: Tłumiony temperament znajdzie ujście. Radosne dziecko- sangwinik, jeżeli jest tłamszone w dzieciństwie, z czasem nakłada na siebie maskę osoby poważnej, słysząc, że nie przystoi się śmiać, wygłupiać, żartować itd. Wie, że musi się tak zachowywać, aby być akceptowane, ale cierpi z tego powodu. Rodzice bardzo często nakładają dzieciom maski – tworzą je takimi, jakimi chcieliby te dzieci widzieć. Potem przychodzi moment, że gorset poprawności uwiera i zaczyna pękać, wychodzi na jaw spontaniczność, radość, otwartość. Często zdarza się, że odwagi do zrzucenia maski nabywamy z wiekiem – osiągnęliśmy już swoje, nie mamy zahamowań i wracamy do tego co zostało nam zabrane. I taka czterdziestka, pięćdziesiątka czy starsza pani zaczyna się bawić, odkrywa, że życie jest piękne. Mówi się „rycząca40-tka” w kontekście minionych lat. Hmm… a ja często widzę, że to jest kontekst stłamszonych temperamentów, ukrytych pragnień. Mam już 40 lat i w końcu doszło do mnie to, co często słyszałam w dzieciństwie: „na to przyjdzie czas…”, „jak dorośniesz, będziesz robić to, co będziesz chciała!” Zatem dorosłam, 22 lata po stwierdzeniu pełnoletności, ale dorosłam! Jedne osoby dorastają ok. trzydziestki, inne później, są i takie, które nigdy nie zdobędą się na taką odwagę. Maska wrosła się im głęboko w serce, w duszę…
Żyjemy obok siebie, we własnym domu, ale nie znamy się. Wspólny pokój, wspólne łóżko, ale pośrodku zmieściłby się mur. - ciąg dalszy czytaj na następnej stronie.
fot. Agnieszka Gładka "Tajemnicza"/ Galeria Wellnessday.eu
- poprz.
- nast. »»
Rozwój osobisty
Dziś każdy chce być sobą i od słuchania innych na temat tego jak być sobą... jeszcze bardziej oddalamy się od siebi. Dlatego zebraliśmy dla Was 5 prostych wskazówek od eksperta na temat autentyczności Stephena Josepha, psychologa zajmującego się badaniem rozwoju człowieka.
Zdrowie holistyczne
Czy kochamy swoje własne serce? Czy umiemy o nie dbać? Oto 18 rzeczy, które możesz robić dla swojego serca. Wprowadź je w swój codzienny styl życia, a obniżysz ryzyko zapadnięcia na choroby serca o 92%.
Książki polecane
Każdy zna kostkę Rubika, charakterystyczny kształt i kolory, zabawka, która jednocześnie jest narzędziem do rozwijania umiejętności logicznego myślenia i pamięci. Kto z nas nie próbował jej kiedyś ułożyć, albo przekonać do tego kogoś bliskiego?