Na każdym etapie wyznaczania i realizowania celów możemy popełnić wiele błędów. Błądzenie jest rzeczą jak najbardziej naturalną, jeżeli jednak popełniamy ten sam błąd poraz n-ty, czas przyjrzeć się sobie i swoim wyborom. Jest mnóstwo pułapek, w które możemy wpaść, warto poznać te najczęściej popełniane.


1. Mgliste założenia

Nieprecyzyjne określenie tego, czego chcemy, to jak bieganie z zamkniętymi oczami – łatwo pomylić kierunki i jeszcze można się poturbować. Jeżeli naszym celem jest "więcej zarabiać", to dlaczego nie skaczemy z radości, gdy nasze dochody wzrastają o złotówkę miesięcznie? Przecież zarabiamy więcej!
Zatem cel musi być precyzyjnie określony, inaczej nie będziemy w stanie zweryfikować czy w ogóle do niego zmierzamy. Jeżeli chcesz podwoić swoje dochody w ciągu roku, określ próg z jakiego startujesz i miej pojęcie liczby, jaką chcesz zobaczyć na koniec okresu rozliczeniowego.
Podobnie jest w sytuacji, jeżeli Twoim celem jest mieć "dobrą pracę". Dobra praca to pojęcie tak ogólne, że koniecznością jest sprecyzowanie, co konkretnie masz na myśli. Pewna klientka po dłuższym zastanowieniu się stwierdziła, że dla niej dobra praca, to praca, w której panuje życzliwa atmosfera między ludźmi, zarobki umożliwiają jej spłatę bieżących zobowiązań i wakacje raz w roku, oraz zapewniają prestiż. Ku własnemu zdumieniu przyznała, że właściwie to jej obecna praca jest "dobra", a pomysł szukania czegoś innego, to właściwie pomysł jej męża, który jej posadę uznaje za niedorzeczną. Cóż, ważne, abyśmy w porę umieli rozróżnić cudze ambicje od własnych. I tutaj przechodzimy do pułapki numer dwa.



2. Realizacja cudzego celu

Wbrew pozorom ten błąd jest popełniany jeszcze częściej, niż poprzedni. Może się to wydawać absurdalne, a jednak.... zaplątani w sieć wzajemnych relacji, wyobrażeń na temat związków z innymi ludźmi, realizujemy cudze pomysły na życie. I tak młody człowiek interesujący się sztuką trafia na medycynę, bo rodzice od małego wpoili mu, że lekarz to zawód stabilny, przynoszący pieniądze i władzę. Kobieta, która świetnie odnajduje się w roli tłumacza - freelancera, posłusznie składa CV w korporacji, ponieważ mąż uważa, że powinna znaleźć "normalną pracę".  Mężczyzna przyjmuje posadę w samochodowej firmie teścia, bo wypada, aby wspierał rodzinny biznes i chowa dyplom z architektury do szuflady. Studenka marketingu nie dba o naukę, bo pracę ma zapewnioną w firmie rodziców – nie przyjdzie jej do głowy, że może w ten sposób marnować swój potencjał.

W tą pułapkę bardzo często wpadają szczególnie kobiety, choćby przez wzgląd na uwarunkowania biologiczne, "każące" im opiekować się innymi, dbać o relacje (zmienia się to drastycznie po menopauzie, na skutek spadku estrogenu, hormonu który ma wpływ na inny – osytocynę zwaną hormonem związków i miłości). Dlatego tutaj kluczem jest oddzielenie tego, co dla mnie dobre, od tego, co inni uważają, że jest dla mnie dobre i od tego co mnie się wydaje, że inni uważają, że jest dla mnie dobre. Brzmi skomplikowanie, ale ileż to razy uważamy, że wiemy co myślą i czują inni...

Zatem warto sobie zadać proste pytania:
Czego tak naprawdę pragnę?
Co jest dla mnie ważne w pracy zawodowej?
Jak wyobrażam sobie swoją karierę za rok, za pięć lat, za dziesięć?


A także, trzymajmy się pytań weryfikujących:
Kto ma/miał największy wpływ na podejmowane przeze mnie decyzje?
Co bym robił, gdybym nie posłuchał/a rad tej osoby?
Jak wyglądałaby moja praca zawodowa, gdybym nie starał/starała się spełniać oczekiwań tej osoby?

I tutaj uwaga – odpowiedzi mogą być zaskakujące i wręcz przerażające. O ile potrafisz na nie uczciwie odpowiedzieć!


3. Tkwienie w pułapce ograniczających przekonań

Przekonania mamy wszyscy – to część naszego kręgosłupa, dzięki któremu stąpamy po ziemi. Jeżeli jednak na czymś musimy się wspierać, świadomie wybierajmy przekonania, które dodają nam sił, motywacji i wiary, a nie te, które ciągną nas do ziemi. Za negatywnymi przekonaniami najczęściej stoją złe doświadczenia z przeszłości, nadmierna krytyka bliskich nam osób, bądź uwaga, która z jakiegoś powodu dotknęła nas do żywego i zapadła w pamięć. Stąd biorą się te wszystkie: "ja się nie nadaję do prowadzenia własnego biznesu", "zawsze wychodzę na idiotę podczas wystąpień publiczych", "z taką aparycją nigdy nie dostanę posady asystentki", "jeżeli nie będę najlepszy będę nikim", "o mojej wartości świadczą moje sukcesy" i tak dalej...  

Przerobienie własnych negatywnych przekonań zajmuje miesiące, czasem lata, ponieważ jest to trudny temat. Warto jednak poszukać w sobie pozytywnych przekonań, czyli np. "mam szczęście do ludzi", "ja zawsze spadam na cztery łapy", "jakby nie było, to sobie poradzę". Dla wzmocnienia tych przekonań pozytywnych warto przypomnieć sobie sytuację z własnego doświadczenia, która jest ich potwierdzeniem – wtedy ilekroć najdą Ciebie wątpliwości, czy odezwie się w Tobie wewnętrzny krytyk chcący zbojkotować Twój cel – możesz znokautować go pozytywnym przekonaniem.



4. Podejście perfekcjonisty

Perfekcjonizm nadal nazbyt często jest postrzegany jako cecha pozytywna. Razem z pracoholizmem mają dowodzić innym, jacy to jesteśmy zajęci, ważni i doskonali. To rujnujące podejście. Gdy staramy się za bardzo, nasz organizm stresuje się, a będąc spiętym trudno zrobić coś dobrze, a co dopiero doskonale.

Zamiast czekać na perfekcyjny efekt, cieszmy się efektem wystarczająco dobrym. Zamiast oczekiwać doskonałości – zauważajmy pozytywne skutki tego co jest. Cel – oprócz tego, że musi być wyraźny i mierzalny (abyśmy mogli zweryfikować jego osiągnięcie), musi być też  r e a l n y – czyli droga do niego ma bazować na naszych umiejętnościach, choć stanowić pewne wyzwanie. Dlatego właśnie mówi się "mierzyć siły, na zamiary". Oczekiwanie doskonałości (od siebie i innych), to najprostsza droga frustracji i gniewu, a nie celu. Pewien mój klient odkładał rozpoczęcie nowego projektu właśnie w obawie, że nie sprosta własnym oczekiwam. Pragnął tak perfekcyjnego efektu, że było to przerażające dla niego samego, zatem jako człowiek niezwykle ambitny, szukał co rusz nowych wymówek, aby nie próbować realizować celu (np: "to nie jest dobry czas na nowe przedsięwzięcie", "jesienią będzie lepsza koniunktura" "najpierw muszę zatrudnić nowego pracownika").
Pracoholizm zaś to nic innego jak brak poczucia własnej wartości, przerost kontroli, pustka emocjonalna i kiepska organizacja.

Warto przeczytać: Postawa: Wszystko, albo nic - Czy jesteś perfekcjonistką?
oraz Dążenie do doskonałości wyboru – czy jesteś maksymalistką?

 

5. Działanie bez planu B

Posiadanie planu B uspokaja nasz organizm, zaś uspokojony mózg pracuje lepiej (wystarczy spojrzeć na wzrost kreatywności na skutek regularnej medytacji). W końcu do tego samego miejsca prowadzą różne drogi, prawda? Może się też okazać, że zrealizujemy plan awaryjny, osiągniemy nieco inny cel, ale... zaspokoimy tą samą potrzebę, zatem będziemy odczuwać satysfakcję.

Warto przeczytać: Dlaczego warto medytować? Kilka faktów

Za przykład niech posłuży Kuba, który chciał zostać dyrektorem generalnym w firmie logistycznej. Cel był realny, jednakże mimo świetnych wyników, stanowsko otrzymał jego rywal. Tego ambicja Kuby nie zniosła, złożył wymówienie i przyjął posadę kierowniczą w dużo mniejszej firmie, za mniejsze pieniądze. Wydawałoby się, że plan się nie powiód, że kariera legła w gruzach. Tymczasem w nowej pracy, Kuba nie tylko poznał swoją przyszłą żonę (czego nie było w planie, ale któż z nas nie chce mieć szczęścia w miłości? :)  ), ale na dodatek angażował się do tego stopnia, że jeden z właścicieli powierzył mu otworzenie nowej placówki w innym mieście. Wyszło mu tak świetnie, że od tej pory otwieraniem każdej nowej placówki kierował Kuba. Nie został dyrektorem generalnym, jednak zaspokoił swoją potrzebę bycia ważnym, docenianym, poważanym i szanowanym w firmie za swoje umiejętności organizacyjne i przywódcze.



Pułapek jest oczywiście dużo więcej, ważne, aby znaleźć te, w które akurat Ty wpadasz najczęściej. Wiele osób po wyznaczeniu celu, czeka na jego realizację, nie podejmując ku temu żadnych działań. To najczęściej oznacza, że tak naprawdę nam na tym celu nie zależy.

W ubiegłym roku przeprowadziłam pewien eksperyment na uczestniczkach moich warsztatów. Poprosiłam aby Pani napisały na kartkach swoje cele i swoje marzenia, które chcą zrealizować i które mają się spełnić w ciągu roku. Po upływie roku ponad 80% celów nie zostało zrealizowanych, za to spełniło się 65% marzeń (po upływie 1,5 roku było to już 70%), nawet tych które wydawały się niemożliwe do spełnienia. Wniosek? Opieraj cele na marzeniach – bo jak czegoś naprawdę pragniesz, zrobisz wszystko, by to się spełniło!

 

Artykuł ukazał się w listopadowym numerze iCN (International Coaching News)

 

Autorka:

beata-makolska


Beata Mąkolska
Trenerka rozwoju osobistego, autorka programów wellness i indywidualnych treningów rozwoju osobistego i zawodowego (rozwoj-osobisty.info). Prowadząc firmę Admolto.com doradza w zakresie kreowania i zarządzania wizerunkiem firm oraz osób (personal branding). Specjalizuje się w kreowaniu marki eksperta w oparciu o autentyczną osobowość. Redaktor naczelna portalu zdrowego stylu życia dla kobiet Wellnessday.eu.

 

 

 

Strona, na której aktualnie się znajdujesz używa plików cookies w celu poprawnego funkcjonowania. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień cookies w przeglądarce. Wiecej informacji na temat plikow cookies oraz jak je usunac zobacz strone o plikach cookie.

  Akceptuje pliki cookie na tej stronie.
wellnessday.eu