Iza Ziemińska, kolejna bohaterka cyklu Wellnessday.eu KOBIETA SUKCESU, to kobieta, dla której najważniejsze są... relacje. Relacje ze samą sobą oraz innymi ludźmi. Nic zatem dziwnego, że wraz z przyjaciółką prowadzi Pracownię Komunikacji  IN&OUT, na co dzień pracując ze znanymi osobami, dbając o wizerunek firm i osób. Zainteresowanie rozwojem osobistym poskutkowało ukończeniem Szkoły Trenerów Dojrzewalni Róż. W młodości nieśmiała i niezbyt pewna siebie, dziś pewna siebie kobieta sukcesu, opowiada nam o tym, że warto iść drogą poznawania samej siebie.

Beata Mąkolska, Wellnessday.eu:  Kończyła Pani studia filologiczne - jak to się stało, że filolog zajął się wizerunkiem osób, firm?

iza-zieminska-kobieta-sukcesuIza Ziemińska: Przyznaję, że komunikacja od zawsze była moją pasją, zajmuję się nią już od ponad 15 lat. Studiowałam filologię angielską i zgodnie z kierunkiem skończonych studiów podjęłam się pracy jako tłumacz. W pewnym momencie jednak przekazywanie jedynie słów innych stało się to dość męczące – zdałam sobie sprawę, że chętnie powiedziałabym coś od siebie...
Gdy rozpoczynałam pracę, to był początek lat 90-tych, nie było jeszcze na rynku tak wielu osób znających języki obce, a chętne do współpracy z zagranicą firmy zatrudniały osoby mające takie umiejętności. W ten sposób trafiłam do firmy Unilever -  najpierw jako asystentka w dziale sprzedaży, później  pracowałam w dziale trade marketingu, a następnie zostałam kierownikiem ds. procesu innowacyjnego i konkurencji.  Pracę w korporacji wspominam jako pewnego rodzaju szkołę biznesu, nawet szkołę życia, także dlatego, że dawały możliwość awansu nie tylko pionowego, ale także poziomego – co umożliwiało realizację samodzielnych projektów. W ten sposób mogłam powoli rozwijać skrzydła.

BM: Później było Radio Zet, Radio Kolor i... własna agencja. Co było tym bodźcem, dzięki któremu powiedziała Pani sobie: czas na własną firmę?

Iza Ziemińska: W pewnym momencie nastąpiły zmiany w strukturze udziałowej firmy, zatem ułatwiło mi to podjęcie decyzji. Przyświecała mi idea stworzenia takiej agencji, z którą sama chciałabym współpracować jako klient. Zawsze byłam z tej drugiej strony, występowałam jako klient, zatem znałam potrzeby i oczekiwania rynku. Dodatkowym argumentem był fakt, że pojawiła się w moim życiu rodzina - dwójka dzieci, zatem zależało mi na bardziej elastycznym czasie pracy, na większej możliwości samodzielnego dysponowania czasem.

BM: Dla wielu kobiet, także bohaterek naszego cyklu "Kobieta Sukcesu", urodzenie dziecka jest swoistym motywatorem do założenia własnej firmy. Czy w Pani przypadku też możemy o tym mówić?

Iza Ziemińska: Między moimi dziećmi jest mała różnica wieku – rok i trzy miesiące, także ja przez dłuższy czas byłam mocno zaabsorbowana opieką nad dziećmi. Oczywiście chciałam wrócić do pracy, ale jednocześnie spędzać czas z moimi dziećmi. Szukałam pracy, w której mogłabym pracować w innym wymiarze godzin niż dotychczas. Trzeba przyznać, że  nie było mi łatwo znaleźć takie zajęcie, ponieważ młode matki kojarzyły się z małą dyspozycyjnością. Zdarzało się, że nie zapraszano mnie (jako matki dwójki małych dzieci) na rozmowę kwalifikacyjną i zdarzało się też, że padały pytania o to z kim zostawiam dzieci, czy mam dla nich opiekę gdy zachorują, czy jest pod ręką aktywna babcia i tak dalej... Gdy przyszłam na rozmowę o pracę w Radiu Zet, sama chciałam już jasno postawić sprawę, także wspomniałam o dzieciach... i tutaj ogromne zaskoczenie - spotkałam się z niezwykle pozytywną, ciepłą reakcją. Praca w firmie, w której pracownik i jego życie prywatne jest szanowane spodobała mi się, dlatego zdecydowałam się ponownie na pracę na etacie.
Natomiast firmę założyłam, gdy moje dzieci miały około 5-6 lat, nie były więc to już zupełne maleństwa.

BM: Wspomniała Pani, że w momencie, kiedy pisała, że ma dwójkę dzieci w CV, niekoniecznie zapraszano Panią na rozmowy kwalifikacyjne. A czy spotkała się Pani z innym traktowaniem z racji faktu, że jest Pani kobietą?

Iza Ziemińska: Pamiętam sytuację, kiedy odwołałam w ostatniej chwili rozmowę kwalifikacyjną, ponieważ syn dostał wysokiej gorączki, nie zaproponowano mi już innego terminu. Padały pytania o wiek dzieci, sytuację rodzinną, o ile wiem mężczyźni raczej z takimi pytaniami się nie mierzą. Na pewno było mi trudniej, gdy dzieci były małe – w przypadku choroby, wizyty lekarskiej, każda mama wie jakie to czasochłonne. Sama odczuwałam niezadowolenie z powodu braku własnej dyspozycyjności, a z drugiej strony chciałam być z dziećmi kiedy działo się coś ważnego.

Natomiast teraz patrząc na to z perspektywy czasu, wydaje mi się, że wiele wynikało z mojego nastawienia. Wychodząc z pracy do domu i patrząc, jak inni jeszcze pracują, nie czułam się do końca w porządku, miałam wyrzuty sumienia, kiedy zostawałam w pracy, wyrzuty sumienia dotyczyły braku kontaktu z dziećmi. Wieczne poczucie winy też na pewno było  motywacją, by założyć własną firmę. Wiedziałam, że to wcale nie będzie oznaczało pracować mniej – ale przynajmniej będzie dawało mi większą elastyczność w zarządzaniu własnym czasem pracy.

BM: Na stronie internetowej Pani firmy – Pracowni Komunikacji IN&OUT można przeczytać: „Na początku żywa była w nas wiara w to, że na polskim rynku można działać uczciwie..."  Zwróciłam na to uwagę dlatego, że często spotykam się z narzekaniem innych, jak to "w tym kraju ciężko jest  uczciwie zarobić pieniądze". Są nawet tacy, którzy wprost mówią, iż "pierwszy milion trzeba ukraść." Panie natomiast wyszłyście z postawy otwartej uczciwości...

Iza Ziemińska :  Myślę, że nie potrafiłybyśmy inaczej. My, bo mówię tutaj także w imieniu Ewy, mojej wspólniczki, wyznajemy podobne wartości, zatem droga otwartej uczciwości była i jest dla nas czymś zupełnie naturalnym. Gdyby moim partnerem zawodowym była osoba, która wyznaje zasadę, że cel uświęca środki i dąży do tego celu za wszelką cenę – prawdopodobnie nastąpiłby konflikt i rozstanie.

Mam takie głębokie przekonanie, że rozwój jest możliwy poprzez prawdziwą wymianę. Prawdziwą, czyli szczerą i uczciwą. Nie potrafiłabym zatem działać inaczej, bo sama czułabym się nie w porządku, byłoby to ograniczeniem. Łatwiej jest pracować gdy od początku jasno komunikujemy swoje potrzeby i oczekiwania, ustalamy zasady. To na co stawiamy – i ja i Ewa - to taki sposób działania, który prowadzi do zaspokojenia potrzeb wszystkich osób zaangażowanych w dany projekt  - wtedy dopiero mogę mówić o sukcesie w negocjacjach.
My z Ewą zadajemy także kłam stwierdzeniu, że nie można pracować razem i się przyjaźnić – można, zdecydowanie można.

BM: Właśnie chciałam o to zapytać :) W takim razie najpierw była przyjaźń czy biznes?

 

CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE


BM: Właśnie chciałam o to zapytać :) W takim razie najpierw była przyjaźń czy biznes?

Iza Ziemińska: Miałyśmy wspólną znajomą, która ode mnie usłyszała, że chcę założyć własną firmę i od Ewy usłyszała to samo. Koleżanka stwierdziła, że nas razem pozna... i tak się stało.

Na początku chyba nie do końca wiedziałyśmy w co się pakujemy :) Miałyśmy sporo szczęścia! W ogóle wychodziłam z założenia, że przy zakładaniu agencji PR-owej właściwie kapitałem jest mój umysł i komputer, nie było wielkich kosztów. Zresztą przyjęłyśmy, że jeżeli coś nie wyjdzie – to się po prostu rozstaniemy.
Zatem tak jak rozwijała się firma, tak rozwijała się nasza przyjaźń. Obie jesteśmy związane zawodowo od kilku lat z Dojrzewalnią Róż - Ośrodkiem Rozwoju Osobistego Kobiet, gdzie prowadzimy szkolenia. Jesteśmy trenerkami komunikacji opartej na empatii i na podstawie własnych doświadczeń oraz  doświadczeń uczestniczek naszych warsztatów widzimy jak sfera prywatna wpływa na zawodową i odwrotnie.

Dla mnie ukończenie szkoły trenerskiej było punktem zwrotnym w działaniach biznesowych. Zaczęłam osiągać spektakularne efekty, co się przełożyło także na pieniądze i kontakty biznesowe. Wiązało się to z pogłębieniem wiedzy o sobie, o swoich możliwościach, umiejętnościach, z większą samoświadomością...  Proponowałam klientom to, z czego mogłam się wywiązać z korzyścią dla obu stron. Zobaczyłam też, że nie wszystkiego muszę się podejmować, dawałam sobie prawo do mówienia „nie”. Jasno wyrażałam  się w biznesie, lecz również w życiu prywatnym i tu też zobaczyłam pozytywne zmiany.
Stąd też pomysł powstania Szkoły Wystąpień Publicznych, która łączy obszar biznesu z częścią rozwojową. Obie z Ewą jesteśmy pr-owcami i trenerkami komunikacji, do tego projektu zaprosiłyśmy także Marzenę Rogalską i Anię Maruszeczko, które są z kolei praktykami. Często słyszę od osób, które kończą u nas szkołę, że łatwiej jest im się teraz porozumieć z partnerem czy dorastającym dzieckiem. To zupełnie naturalne - jeżeli same się ze sobą umiemy porozumieć, wiemy o co nam chodzi, wiemy jak opanować stres, to się także przekłada pozytywnie na nasze relacje w życiu rodzinnym, w domu, z mężem, z dziećmi.

BM: Długą drogę Pani przeszła... Jak Pani sądzi, jakie Pani cechy pozwoliły Pani być właśnie tutaj, gdzie Pani jest obecnie zawodowo?

iza-zieminska-trenerkaIza Ziemińska: Jakie cechy.... hmm.... Tak naprawdę to ciekawość świata, ludzi, siebie samej i zaufanie do własnych wyborów. W szkole średniej zawsze byłam cicha, gdzieś z boku, niechętna do wystąpień ... a teraz?  Teraz pracuję z gwiazdami, prowadzę szkolenia, daję wsparcie innym. Mam siłę do tego, bo w to uwierzyłam. W pewnym momencie na swoje ograniczenia zaczęłam patrzeć jak na rodzaj informacji o sobie. Wiele naszych problemów wynika z niskiego poczucia własnej wartości. Na swojej drodze samopoznania, pokonywałam własne ograniczenia, dowiadywałam się, co jest moją siłą.
Głęboko wierzę, że właśnie chęć zmiany i pasja - to takie czynniki, które były motorem mojego działania. Do tego jeszcze radość z kontaktu z  innymi. Miałam zawsze bardzo dobry kontakt jeden do jednego.

BM: Na stronie Dojrzewalni można przeczytać Pani wypowiedź: "Ostatnio ważne są dla mnie poszukiwania w obszarze kobiecości, stawiania granic oraz komunikacji w rodzinie..." Czym dla Pani jest kobiecość?  

Iza Ziemińska: Kobiecość to jest dla mnie naturalność, autentyczność, otwartość w tym co czuję. To też spojrzenie w lustro rano i myśl: „patrzę w oczy osoby, od której zależy moje szczęście”.

BM: Pięknie powiedziane :)  Myślę, że wiele naszych czytelniczek weźmie to sobie do serca. A według Pani silna kobieta to....

Iza Ziemińska: Kobieta, która wie czego chce, która zna swoje potrzeby i umie je zakomunikować światu. My - kobiety, bardzo często zapominamy o tym co jest ważne dla nas samych, albo nie mamy odwagi o tym mówić. To błąd. Silna kobieta, to także taka, która umie przyjąć "NIE". Czyli taka, która myśli o sobie, że ona "jest w porządku" i daje prawo drugiej stronie do odmowy, nie przyjmuje tego "nie" jako atak na siebie.

BM: A co robi robi Pani tylko dla siebie? Jak Pani rozładowuje stres?

Iza Ziemińska: Z rzeczy dla ciała – uwielbiam grać w tenisa, jeździć na rowerze,  ćwiczę jogę, w ogóle bardzo ważny dla mnie jest ruch. Patrzę na siebie jako na całość, ja to moje ciało i moja psychika,  jedno wpływa na drugie. Po serii ćwiczeń  zmienia mi się spojrzenie, na to co mam do zrobienia danego dnia, pojawia się większy spokój i paradoksalnie więcej czasu. Dbam także o część psychiczną – nie dzielę uczuć na złe i dobre, tylko na przyjemne i nieprzyjemne. Te nieprzyjemne mówią mi wiele o mnie samej – np. że jakaś moja granica została naruszona. Jestem trenerką, znam różne techniki więc mogę sobie pomóc np. poprzez ćwiczenia oddechowe. Jednak przynajmniej raz w tygodniu rozmawiam z moją przyjaciółką, także trenerką - mamy tak zwane sesje empatii, które znaczą dla mnie wiele. Gdy jesteśmy w emocjach widzimy jedynie fragment rzeczywistości i prawdy o sobie, podczas gdy osoba z zewnątrz może zadać pytania, dzięki którym łatwiej nam będzie znaleźć rozwiązanie problemu, dojść do pewnych wniosków.
Sama widzę jak świetnie to działa – prowadzę projekt coachingowy "Żyj pewnie" – i często zaczynam rozmowę z daną osobą od zupełnie innego tematu, aby dość do tego, co istotne. To dla mnie duża satysfakcja, jeżeli po kilku sesjach, taka osoba, czuje ulgę, nabiera siły do zmian i wprowadza je w swoim życiu.

BM: Droga do poznania siebie...  nigdy się nie kończy..

Iza Ziemińska: Całe życie uczymy się siebie. To jest jak obieranie cebuli, jedna warstwa, druga warstwa...

BM: Niektórzy mówią, że to ciężka praca. A może jednak radość?

Iza Ziemińska: Zdecydowanie radość. Patrząc na swoje doświadczenia, gdy myślę o tych latach, pełnych szarpanych emocji, przejmowania się tym, co ktoś powiedział.... Jestem teraz dużo, dużo bardziej szczęśliwa i spokojna, mimo, że mierzę się z trudniejszymi wyzwaniami, niż wtedy, kiedy zaczynałam dorosłe życie. Myślę, że właśnie poznając siebie i biorąc odpowiedzialność za własne wybory,  stajemy się dyrektorami swojego życia, uczymy się sobą zarządzać i czerpać z tego radość.

BM: Dziękuję serdecznie.


Notka

Iza Ziemińska

Karierę rozpoczęła w Unileverze, gdzie najpierw współtworzyła dział Trade Marketingu, a później pracowała w dziale Marketingu na stanowisku Kierownika ds. Procesu Innowacyjnego i Konkurencji. Była Starszym Doradcą ds. Rozwoju Marki Radia Zet. Przygotowywała strategie rozwoju marki oraz zwiększenia liczby klientów bezpośrednich, prowadziła szkolenia, robiła badania wizerunkowe Radia Zet oraz analizy rynku słuchalności i reklamy. Później była Dyrektorem Marketingu Radia Kolor 103 FM. Przeprowadzała analizy rynku i badania marketingowe, kreowała nowe produkty i projekty, stworzyła i wdrożyła efektywną kampanię promocyjną radiostacji, zajęła się zmianą identyfikacji wizualnej stacji, organizowała eventy wizerunkowe.
Od 2002 roku zajmuje się kreowaniem wizerunku osób publicznych i firm. Prowadzi szkolenia dotyczące kreowania wizerunku i komunikacji. Z wykształcenia jest filologiem, absolwentką UW. Zna biegle język angielski. Absolwentka Szkoły Trenerów Dojrzewalni Róż. Trenerka Komunikacji opartej na Empatii w zespołach Dojrzewalni Róż i Korporacja z Duszą.
http://www.inout.com.pl/

Strona, na której aktualnie się znajdujesz używa plików cookies w celu poprawnego funkcjonowania. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień cookies w przeglądarce. Wiecej informacji na temat plikow cookies oraz jak je usunac zobacz strone o plikach cookie.

  Akceptuje pliki cookie na tej stronie.
wellnessday.eu