- Szczegóły
- Beata Mąkolska Beata Mąkolska
- Opublikowano: 30 wrzesień 2015 30 wrzesień 2015
O mocnym i stabilnym poczuciu własnej wartości, przejawiającym się pewnością siebie, radością życia i uczuciem szczęścia – marzy każda z nas. Tymczasem jakże często poprzez złe praktyki i negatywne myśli same "podkopujemy" swoje poczucie własnej wartości. W jaki sposób? Oto kilka najczęstszych metod.
1. Taplanie się w poczuciu winy
Poczucia winy uczymy się już w dzieciństwie. Zaszczepiają nam je rodzice i inni opiekunowie. Jest po to, abyśmy nie ranili innych, wykazywali się empatią i współczuciem. Wtedy jest ono ok. Jednakże jeżeli odczuwamy je w pogoni za nieustannym podnoszeniem swojego statusu życiowego, finansowego, zawodowego – zaganiamy się w kozi róg. To powiązane z postawą perfekcjonizmu odczucie, że przecież "powinnam więcej/ lepiej/ bardziej/mocniej" i tak dalej. "Powinnam" jest w ogóle pierwszym krokiem do poczucia winy, czasem całkiem bezsensownego. ("Powinnam zdrowiej jeść", "Powinnam schudnąć", "Powinnam więcej czasu spędzać z dzieckiem", "Powinnam zadzwonić do matki" itd). Zamień "powinnam" na "chcę", to może rzeczywiście to zrobisz. A jak nie – przestań chować się za jakże wygodnym poczuciem winy.
Nieproduktywne poczucie winy występuje także, gdy układa nam się lepiej, niż naszym bliskim i z powodu własnego szczęścia czujemy dyskomfort w obecności owych "mniej szczęśliwych". Lepiej w takiej sytuacji dziękować za wszystko co dostajemy "od losu", bądź doceniać swoje dokonania. Zawsze z takiej postawy wdzięczności łatwiej i skuteczniej możemy (o ile chcemy) pomagać innym.
fot. zdjęcie nadesłane na konkurs "Uchwycić kobiecość" zamieszczone w galerii Wellnessday.eu
2. Potęgowanie poczucia porażki
Kasia uważa, że ma 30 lat i uważa, że nic w życiu nie osiągnęła. Kierownicze stanowisko i kilka tysięcy złotych co miesiąc na koncie to żadne osiągnięcie, bo jak sama twierdzi – nie ma go z kim dzielić. Nie ma męża, ani nawet chłopaka, a co dopiero dzieci. Nawet psa nie ma, ani kota, bo jak twierdzi – nawet nie widziałaby co z takim zwierzakiem zrobić gdy idzie do pracy, na siłownię, do kosmetyczki itd.
Ania uważa, że ma 30 lat i uważa, że nic w życiu nie osiągnęła. Mąż i zdrowy trzylatek to dla niej żadne osiągnięcie, bo jak sama twierdzi – każda głupia złapać chłopa i zajść w ciążę potrafi. Nie ma dobrej pracy, nie ma dobrej pensji, mieszka na sublokatorce u teściów, nie stać ją ta takie ciuchy i wycieczki jakie by chciała, i nie ma żadnych perspektyw na zmianę obecnego stanu.
Dwie historie – niby różne, a tak podobne. Jeżeli podsumowujemy nasze dotychczasowe życie z perspektywy tego, co nam się nie udało, to sami odpalamy negatywną bombę w naszym umyśle i blokujemy proaktywną postawę. Dla każdego pojęcie sukcesu może mieć inny wymiar, każdy może dążyć do czegoś innego, ale jedno jest pewne – pielęgnując pamięć o tym co TWOIM ZDANIEM tobie się nie udało, nie wyszło – blokujesz swoją własną twórczą energię i nie dajesz sobie szansy na osiągnięcie czegoś, bo umysł masz zaprzątnięty porażką, a nie wyszukiwaniem okazji do zdobycia tego, na czym Ci zależy. Wyciąganie wniosków z czegoś, co określamy jako porażkę jest konieczne w rozwoju. Ale potem trzeba przestawić umysł na to, co jeszcze dobrego może nas spotkać, aby NAPRAWDĘ nas spotkało.
3. Ciągoty do bycia perfekcjonistą
Zawsze mogło być lepiej prawda? Zawsze można było zarobić więcej, zdobyć więcej, zyskać więcej, dać z siebie więcej, prawda?
Umiejętność wyzbycia się surowej oceny względem siebie to podstawa szczęśliwego życia oraz (paradoksalnie) większej efektywności. Gdy narzucamy sobie coraz większe tempo, coraz większe wymagania, stawiamy organizm w stan stresu, a wtedy pracuje on mniej wydajnie. Tak – znowu blokujemy tym swoją kreatywność. Perfekcjonistom grozi nie tylko depresja czy przewlekłe uczucie niepokoju – grozi im także rozpad bliskich relacji, bo mało kto jest w stanie wytrzymać z kimś takim. Nikt nie jest i nie będzie perfekcyjny. Ty też nie. Daj sobie prawo do błędu. Daj sobie prawo do próbowania. Daj sobie prawo do weryfikacji własnych sił i r e z y g n a c j i z przedsięwzięcia gdy już naruszasz rezerwy. Zacznij chociaż od tego, by odpuścić sobie czasem i cieszyć się tym, co akurat masz (zachęcam do praktyki wdzięczności i jogi).
Zajrzyj tutaj: Dążenie do doskonałości wyboru – czy jesteś maksymalistką?
I tutaj: Postawa: Wszystko, albo nic - Czy jesteś perfekcjonistką?
4. Życie przeszłością i w żalu
Życie przeszłością, zwłaszcza jej przykrymi wydarzeniami przypomina świadomą kąpiel w błocie. Grzęźniesz i grzęźniesz w tym coraz bardziej, a im dłużej tam jesteś – tym mniej siły masz by wyjść z tego bagna i solidnie się domyć. Może to drastyczne porównanie, ale żyjąc przeszłością nie dostrzegasz teraźniejszości i NIE DAJESZ SOBIE SZANSY na budowanie szczęśliwej przyszłości. Nie każdy miał różowe dzieciństwo, bogatych rodziców i czterolistne koniczyny na każdym kroku – ale to nie powód, by użalać się nad sobą i potęgować poczucie bezsilności wobec "zła tego świata". Z błota najlepiej wychodzić małymi krokami i powoli. Wtedy oszukujemy bagno i wydostajemy się z niego mimochodem, choć świadomie i celowo. Jeszcze lepiej mieć przyjaciela który poda nam rękę, albo chociaż jakiś patyk, dzięki któremu łatwiej wyjść. Kibicująca publiczność także nie zaszkodzi, choć niektórzy wolą opuszczać bagno przeszłości bez rozgłosu. Tak czy inaczej życie toczy się TERAZ. Nie wczoraj, nie rok temu, nie lata temu. TERAZ. To co robisz i myślisz dziś, ma wpływ na to co robisz i myślisz jutro. Jeżeli siedzisz w bagnie, mówisz o nim i myślisz o nim, to z niego nie wyjdziesz.
Na początek poćwicz praktykę uważności:Koncentruj się na teraźniejszości. 6 sposobów na bycie TU i TERAZ
Autorka:
Beata Mąkolska
Trenerka rozwoju osobistego (rozwoj-osobisty.info). Prowadzi warszaty i konsultacje oraz treningi indywidualne z zakresu radzenia sobie ze stresem i emocjami, a także budowania poczucia własnej wartości i komunikacji dla par. Założycielka Wellnessday.eu, współautorka książki "Coaching relacji z sobą i bliskim"