- Szczegóły
- Opublikowano: 21 maj 2013 21 maj 2013
Wyście ze strefy komfortu nie jest proste, to wiemy. Jak rozpoznać jednak, że tkwimy w strefie komfortu? Czym ona jest? I jak zrobić pierwszy krok w kierunku zmian? Rozmawiamy z psychologiem i psychoterapeutą Mateuszem Grygielem.
Beata Mąkolska, Wellnessday.eu: Gdyby Pan miał określić czym jest taka strefa komfortu, to jakby ją Pan opisał?
Mateusz Grygiel, psycholog, psychoterapeuta, trener: Strefa komfortu moim zdaniem mogłaby być określona strefą stagnacji. Odnosi się ona bowiem do takiej sytuacji w naszym życiu, w której nie wykonujemy żadnych ruchów w kierunku naszego rozwoju, nie dokonujemy żadnych modyfikacji naszego stanu. Jesteśmy w strefie komfortu, gdy nasze dni wyglądają bardzo podobnie, mamy określony harmonogram dnia i tygodnia a na wszelkie odstępstwa od niego reagujemy silnym stresem i lękiem. Jesteśmy w tej samej pracy, która może nie jest naszą wymarzoną, ale „grunt, że jest.” Mieszkamy w tym samym, ciut ponurym, miejscu, bo tak się przyzwyczailiśmy. Nie szukamy nowych kontaktów, bo przecież co roku na majówkę wyjeżdżaliśmy z co prawda lekko irytującymi, ale dobrze nam znanymi Krzysiem i Helenką.
fot. Klaudia Skiepko/ Galeria Wellnessday.eu
BM: Dlaczego tak bardzo lubimy tkwić w strefie komfortu? Dlaczego nie robimy nic, by zmienić życiową stagnację?
Mateusz Grygiel: Wiele osób nie zawsze zdaje sobie sprawę z faktu, iż utknęło w swojej strefie komfortu. Co więcej, może być tak, że jesteśmy w niej, gdyż daje ona nam złudne poczucie bezpieczeństwa, przewidywalności i kontroli nad swoim życiem. Jednakże jest to tylko iluzja – otoczenie zawsze się zmienia a my, siedząc w bezruchu w swojej strefie komfortu, nie jesteśmy w stanie się zaadaptować do niego, mimo usilnych prób. Jeśli jednak osoba uświadomi sobie, że chce wyjść poza swoją strefę to może być hamowana, przez fakt, iż zmiana niezwykle często łączy się z lękiem przed nieznanym, obawami, że może być gorzej. Źródeł takich przekonań należy już poszukać we wcześniejszych doświadczeniach i nawykach wyniesionych z domu.
BM: Co jest potrzebne do wyjścia ze strefy komfortu? Żeby zrobić chociaż pierwszy krok na zewnątrz...
Mateusz Grygiel: Każdej osobie co innego jest potrzebne do wyjścia ze strefy komfortu. Jedni dokonują zmian po silnym kryzysie (rozwód, zwolnienie z pracy, nagła choroba) inni po prostu chwytają dobry moment. Aby zacząć zmiany, bardzo ważna jest świadomość nas samych, punktu w którym jesteśmy i głębokiej oceny aktualnego stanu. Innymi słowy, musimy zdać sobie sprawę, że utknęliśmy w strefie komfortu, aby próbować z niej wyjść. Drugim czynnikiem jest wewnętrzna gotowość do zmiany, odwaga by powiedzieć sobie „mam dość”. Na znalezienie jej w sobie nie ma gotowego przepisu - jest jednak możliwość poszukania wsparcia wśród bliskich lub profesjonalistów, aby tą odwagę w sobie rozpalić.
[Polecamy także wywiad z Mateuszem Grygielem: Jak znaleźć w sobie odwagę i przedsiębiorczość? Rozmowa z psychologiem
oraz z Małgorzatą Krawczak: Być bohaterem swojego życia, czyli skąd brać odwagę do zmian...]
BM: Czy jest coś takiego jak efekt domina? Gdy jedna zmiana pociąga następną i następną itd... Czy możemy powiedzieć, że już kilka kroków w stronę zmiany życia na lepsze będzie dla nas korzystne bo zaowocuje kolejnymi zmianami?
Mateusz Grygiel: Jak mówi powiedzenie „najtrudniejszy jest pierwszy krok”. Gdy wykonamy pierwszy ruch, dokonamy pierwszej zmiany w naszym życiu, zauważymy, że nie tylko łatwiej będzie nam zrobić kolejny krok, ale szybciej tez będziemy dostrzegać cel, do którego chcemy dążyć.
BM: I jeszcze jedno - wychodząc ze strefy komfortu - jak poznać, że wychodzimy w dobrym kierunku? (Czyli w bardziej korzystnym dla nas, a nie w kierunku podejmowania jeszcze gorszych decyzji)?
Mateusz Grygiel: Nie zawsze da się jednoznacznie ocenić czy wychodzimy w dobrym dla nas kierunku czy nie – nie zawsze jesteśmy w stanie wszystko przewidzieć. Warto zdać sobie sprawę, iż podczas procesu zmiany „potknięcia” są w zasadzie nieuniknione, jednakże mogą stanowić punkt zwrotny. Albo motywowani lękiem i brakiem wiary w siebie, wycofamy się znów do naszej „bezpiecznej” strefy komfortu i wzmocnimy tylko nasze przekonanie o szkodliwości zmian, albo pokonamy trudność i zbudujemy silniejsze „ja”. Wszystko zależy od nas.
O ekspercie
Psycholog, certyfikowany psychoterapeuta i trener.
Artykuł jest częścią akcji: