Agnieszka Pieczyńska, właścicielka firmy konsultingowej, doradca w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw to kolejna bohaterka cyklu Kobieta Sukcesu. Imponuje charyzmą, dystansem do siebie i wiarą we własną sprawczość. Zaczynamy rozmowę o płci w biznesie, brniemy przez cechy prawdziwego przywódcy, a kończymy na.. roli nastawienia do pracy zawodowej i życia w ogóle.


Beata Mąkolska, Wellnessday.eu: Okazuje się, że najbardziej popularnym słowem ubiegłego roku jest "gender". Mówi się także, iż "biznes ma płeć". Jakie jest Pani zdanie na ten temat?

agnieszka-pieczynska-kobieta-sukcesuAgnieszka Pieczyńska: Przyznam, że ja o biznesie tak nie myślę i nigdy nie myślałam. Paradoksalnie problem z płcią w biznesie dociera do mnie od kobiet, które z tym walczą. Nie da się, rzecz jasna, zaprzeczyć temu, że kobiety zarabiają mniej na tych samych stanowiskach co mężczyźni. Jednak ja tego nigdy nie doświadczyłam. Myślę, że też dlatego, że jestem trochę jak facet.

BM: Co konkretnie ma Pani na myśli? Chodzi Pani o cechy charakteru?

Agnieszka Pieczyńska: Posiadam pewne cechy stereotypowo przypisane mężczyznom, jak koncentracja na celu, na faktach, pewnego rodzaju bezkompromisowość.

BM: Czy to nie wynika bardziej z temperamentu? Często kobiety mówią, że są to cechy uznawane za męskie, bo przez mężczyzn są premiowane.

Agnieszka Pieczyńska: Myślę, że temperament może mieć tu znaczenie :) Faktycznie jest tak, że lepiej pracuje nam się z osobami podobnymi do nas samych. Pewnie ta reguła dotyczy także panów. Choć ten podział na męskie i kobiece jest sporym uproszczeniem.  Przyznaję, że sama, nie mam nic przeciwko umownemu podziałowi na męskie i damskie. Ludzie potrzebują pewnego rodzaju kluczy, podziałów i instrukcji. Stereotyp w kontekście społecznym w pewnym stopniu jest potrzebny.. Oczywiście to jest także kwestia skali – przesada nigdy nie jest wskazana. Nie można ugrzęznąć w stereotypach i odebrać ludziom prawa do działania wbrew nim.

BM: Często dopiero kobiety, które odnalazły swoje miejsce w życiu, są w stanie docenić tą własną kobiecość, nie bać się eksponować cech uznawanych za kobiece, dobrze czuć się we własnej skórze. Niejednokrotnie spotkałam się z takim podziałem wśród kobiet: pierwsza grupa kobiet, to takie, które eksponują seksualność aż do przesady, celem zdobycia w ten sposób pewnych korzyści, zaś druga grupa Pań chce za wszelką cenę maskować seksualność, by nie być w jakikolwiek sposób obiektem pożądania seksualnego. Jedna i druga grupa podchodzi życzeniowo – chcą mieć wpływ na to, co dzieje się w głowach mężczyzn.

Agnieszka Pieczyńska:  Pewnie idealna sytuacja to taka, o której Pani mówi; jestem świadoma siebie i świadomie podejmuję decyzję o tym, które aspekty siebie chcę angażować w relację. Jeśli kobieta chce pomagać sobie wchodząc w rolę uwodzicielki – jej wybór. Mężczyźni też stosują podobne strategie. Grunt to być świadomym konsekwencji. Znam atrakcyjne kobiety pracujące w biznesie, które nie koncentrując się na tym aspekcie relacji damsko – męskich, nie zawracają sobie tym głowy, co nie oznacza, że nie są świadome swojej kobiecości. To chyba lepsza strategia.

BM: Jest już Pani w biznesie długo, jak powiedziała Pani – mierzy to wiekiem swojego syna, który ma 21 lat. Czy to oznacza, że po urodzeniu dziecka dostała Pani skrzydeł – jak wiele świeżo upieczonych mam?

Agnieszka Pieczyńska: Syna urodziłam, gdy miałam 19 lat, napisałam maturę i po prostu musiałam stworzyć mu warunki życiowe. Miałam ogromną determinację zawodową właśnie z powodu konieczności utrzymania rodziny. Podjęłam pierwszą pracę, drugą pracę...  Pierwsza praca, jeszcze na zlecenie, była najlepszym potwierdzeniem mojej determinacji - choć był wymagany język niemiecki, a ja po niemiecku umiałam powiedzieć tylko "danke", to dostałam tę pracę.
W kolejnej pracy miałam być sekretarką, szybko jednak okazało się, że kompletnie się do tego nie nadaję, a że w tej firmie słabo funkcjonował dział handlowy, zaproponowałam szefowi, żeby mnie tam przeniósł.  I tak to się zaczęło. Później - miałam chyba 25 lat - zaczęłam pracować w sieci sklepów Berti – przyszłam do tej pracy jako asystentka kupca, a kończyłam pracę jako członek zarządu, dyrektor handlowy...  Także tam się nauczyłam bardzo wiele.

BM: Można powiedzieć, że sukcesywnie wspinała się Pani po szczeblach kariery.

Agnieszka Pieczyńska: Tak. Później pracowałam jako prezes zarządu w jeszcze innej firmie.... później dyrektor zarządzający w jeszcze innej.... aż wreszcie założyłam własny biznes.

Strona, na której aktualnie się znajdujesz używa plików cookies w celu poprawnego funkcjonowania. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień cookies w przeglądarce. Wiecej informacji na temat plikow cookies oraz jak je usunac zobacz strone o plikach cookie.

  Akceptuje pliki cookie na tej stronie.
wellnessday.eu