- Szczegóły
- Beata Mąkolska Beata Mąkolska
- Opublikowano: 28 październik 2015 28 październik 2015
„Idiotko”, „ty głupku”, „co ty kretynka jesteś?”, „nienormalna jesteś?” - tego rodzaju soczyste wypowiedzi to właśnie bezpośrednie upokarzanie. Do nich zaliczamy także wszelkie wulgaryzmy i obelgi kierowane w naszym kierunku. Bezpośrednie upokarzanie zwykle jest dla nas ogromnym zaskoczeniem, żeby nie powiedzieć szokiem. Przynajmniej za pierwszym razem.
Gdy ktoś ma w zwyczaju pomiatać w ten sposób innymi ludźmi, i my do tych innych ludzi należymy, to regularność takich reakcji sprawia, że zaczynamy się do nich przyzwyczajać – w bardzo negatywnym sensie. Za każdym razem bowiem będzie to nas raniło, będzie przykre, będzie stresem, jednakże – z każdym razem będziemy mieć coraz mniej siły do obrony. Wystarczy spojrzeć na firmy, w których toksyczny szefowie wyzwiskami rzucają na prawo i lewo – kto nie jest w stanie tego znieść, odchodzi z takiej pracy, nawet jeżeli dopiero ją zaczął, albo walczy i zyskuje na tyle w oczach szefa, że staje się jego sprzymierzeńcem, z którym te wyzwiska można rzucać ku innym. Pozostali milcząco akceptują taką postawę, coraz bardziej kładąc uszy po sobie i okazując postawę uległą. Po kilku miesiącach zaczynają się zaś różne choroby – alergie, przeziębienia, bóle lędźwi, karku... i tak dalej. Bywa, że tkwią w takim toksycznym środowisku latami, nie potrafiąc wcześniej z niego się wydostać.
fot. Zdjęcie nadesłane na konkurs "Uchwycić kobiecość", można je oglądać w galerii portalu
Kasia, która wyrwała się z takiej firmy, do tej pory nie może uwierzyć, w jaki sposób można traktować innych ludzi. Sama jest dość spokojna z natury, w jej domu nie przeklinało się, dlatego pierwszy kubeł obelg i wulgaryzmów wylany na nią przez szefa był takim szokiem, że nawet nie zareagowała. Po prostu stała jak wryta, nie mogąc się ruszyć. Pracowała w nowej firmie dopiero cztery dni i choć faktycznie zauważyła kompletną zmianę atmosfery gdy przychodził szef, początkowo uznała, że to normalne. Po ataku na nią samą, (dodajmy, że chodziło o źle wydrukowany dokument – Kasia wydrukowała 2 strony dokumentu na dwóch różnych kartkach, za co przez 15 minut szef rozładowywał na niej swoje emocje, wrzeszcząc, wyzywając ją od idiotek i tak dalej) Kasia czuła się kompletnie sparaliżowana. Spuszczony wzrok wszystkich pracowników dobitnie świadczył o tym, że takie zachowanie jest normą. Pod koniec pracy szefowa kadr rzuciła do niej na schodach zdawkowe "przyzwyczaisz się". W ciągu kolejnych trzech tygodni takich ataków bezpośrednio na nią było jeszcze pięć. I nie – Kasia nie przyzwyczaiła się. Po tym jak przestała sypiać, przestała jeść i szła do pracy trzęsąc się niezależnie od pogody – złożyła wypowiedzenie. Uciekła.
Bezpośrednie upokarzane zawsze jest ciężkim przeżyciem, szokującym przeżyciem.
To atak na nas, na nasze wartości, to jak słowne pobicie. W takiej sytuacji najlepszą reakcją będzie zwiększenie dystansu fizycznego (dla własnego bezpieczeństwa) i chwila oddechu aby samej się uspokoić – przywrócić funkcje życiowe. Gdy atak jest szokiem, ciało automatycznie przechodzi w tryb walki, ucieczki bądź przetrwania, napinają nam się wszystkie mięśnie i przestajemy na moment oddychać, po czym ten oddech staje się płytki. Ciało przygotowuje się do reakcji sądząc, że albo będziemy atakować (fizycznie broniąc się walką), albo uciekać (w dosłownym tego słowa znaczeniu), albo... zamieramy w bezruchu (jak opos udając nieżywego). Dlatego tak ważne jest aby przywrócić funkcje życiowe świadomie oddychając. Ktokolwiek Was zaskoczy takim wiadrem pomyj, najpierw zacznijcie ODDYCHAĆ. To też zajmie chwilę, podczas której jest szansa, że druga osoba nieco się uspokoi.
Kolejną rzeczą jest uznanie cudzych emocji. Wiem – to może się wydawać dziwne, ale to daje Wam więcej czasu na wymyślenie dalszych działań i jednocześnie łagodzi emocje drugiej osoby. Może to być coś w stylu: "Rozumiem, że jest Pan zdenerwowany", "Widzę, że ta sprawa budzi Pani emocje". To, że uznajecie czyjeś emocje, nie oznacza, że się z nimi zgadzacie – warto być tego świadomym.
Zwykle po uznaniu cudzych emocji, atmosfera nieco się uspokaja. Wtedy warto zareagować asertywnie. Jeżeli wina jest nasza – przyznajmy ją, przeprośmy. Jeżeli coś wynika z naszej niewiedzy – dopytajmy o zamierzenia, wyobrażenia na przyszłość (pytanie o fakty wymaga także od drugiej osoby przestawienia się na myślenie o faktach).
Jeżeli mamy regularny kontakt z tą osobą, warto już przy pierwszej takiej sytuacji wyznaczyć granice – że nie zgadzamy się na wyzwiska pod naszym adresem, zwrócić uwagę aby krytyka dotyczyła wykonywanej pracy, a nie człowieka (osoby). Obrona własnych granic to temat na osoby artykuł, jednakże te granice musimy znać ZANIM spotkamy się z taką osobą – trudno bronić coś, czego nie ma.
W kontakcie z toksycznymi osobami najważniejsze jest jednak, by nie dać takiej osobie zagnieździć się ze swoim jadem w naszym umyśle – by ta trucizna nie rozlewała się i nie niszczyła poczucia własnej wartości. Dlatego dużo ważniejsze jest to, jak my sobie wewnętrznie z takim atakiem poradzimy – czy będziemy się tym przejmować, czy nie, czy będziemy wszystko brać do siebie (tutaj polecam przeczytać o personalizacji:Jak nie brać wszystkiego do siebie? O personalizacji.), czy uznamy, że ktoś miał gorszy dzień i damy mu drugą szansę.
Jeżeli tego rodzaju ataki na Ciebie zdarzają się regularnie od różnych osób – to znaczy, że koniecznie musisz popracować nad poczuciem własnej wartości i własną postawą. Notorycznie przyjmowanie postawy uległej, biernej, budzi w niektórych najgorsze instynkty i właśnie wtedy zaczynamy mieć do czynienia z regularnym gnębieniem, które nawet dla osoby gnębiącej jest trudne do wytłumaczenia.
O ile nie mówimy o poważnych zaburzeniach psychicznych, to jednak część odpowiedzialności za relacje z innymi osobami spoczywa na nas. Warto zatem przemyśleć które nasze czyny, zachowania, postawy – budzą u danej osoby tak skrajne emocje. Czasem niestety na skutek roli w jakiej się znajdujemy (pracownik – szef, dziecko – rodzic), nie zawsze możemy zareagować w taki sposób, jaki byłby najbardziej właściwy dla obrony siebie i normalizacji relacji. Czasem jedynym wyjściem jest zupełne zerwanie relacji z daną osobą, jak zrobiła to Kasia z przykładu wyżej zostawiając szefowi wypowiedzenie na biurku. Ciekawą reakcję przy kontakcie z owym szefem zaprezentował zatrudniony na nieco wyższym, bo kierowniczym stanowisku jej kolega z pracy – przy tego rodzaju wybuchu z obelgami z powodu błahostki, Daniel odpowiedział bez ceregieli: "Nie p.....l , tylko powiedz wcześniej jak wolisz" – co szefa wprawiło w osłupienie i... rozmowa od razu nieco została stonowana. Daniel nigdy nie przejmował się tego rodzaju wybuchami szefa, tylko zajmował swoją robotą. Gdy szef w jego mniemaniu przesadził – to odpowiadał mu równie ciętym językiem, choć zachowywał się spokojnie, jednocześnie wskazując na rozwiązanie (np "przestań wrzeszczeć, daj mi 5 minut, zrobię to inaczej").
Odseparowanie tego, co toksyczni przekazują nam, że o nas myślą ("ty idioto" itd), od tego co MY MYŚLIMY O SOBIE – jest najważniejsze i stanowi klucz do tego, by zachować swoje poczucie własnej wartości przy regularnym kontakcie z nieprzewidywalnymi osobami o niskich umiejętnościach społecznych, bądź osobach niestabilnych emocjonalnie.
W następnej części napiszę jak sobie radzić z pośrednim upokarzaniem.
Poprzednie z cyklu: Jak sobie radzić z krytyką? cz.1
Trening indywidualny: asertywności, radzenia sobie ze złością i negatywnymi emocjami: >>>
Autorka:
Beata Mąkolska - założycielka i redaktor naczelna portalu Wellnessday.eu. Autorka wielu artykułów na temat zdrowego stylu życia, emocji, wellness i rozwoju osobistego. Trenerka rozwoju osobistego, prowadzi szkolenia i warsztaty m.in z zakresu pracy z negatywnymi przekonaniami, zmian w stronę wellness, autoprezentacji. (wellnessday.eu oraz rozwoj-osobisty.info)