- Szczegóły
- Opublikowano: 13 maj 2012 13 maj 2012
O tym czym jest wychowanie, o popełnianych błędach przez rodziców rozmawaimy z Małgorzatą Krawczak, trenerką rozwoju, coachem ICF, prowadzącą w Szczecinie Coachingowy Kącik Rodzica.
Beata Mąkolska, Wellnessday.eu: Kevin Steede, autor książki „10 błędów dobrych rodziców”, już we wstępie pisze, że większość rodziców pragnie dobrze wychować swoje dzieci, jednak w rzeczywistości tyle mają na głowie, że wychowanie schodzi na drugi plan. Podaje on bardzo fajny przykład, naprawdę dający do myślenia: że gdy spytasz rodzica ile rat zostało do zapłacenia za samochód to odpowiedź będzie precyzyjna, natomiast gdy zapytasz rodzica, co zamierza zrobić wychować szczęśliwe i zdrowe dziecko, rodzice patrzą w osłupieniu. Przykre i bardzo prawdziwe: życie pędzi, praca, rachunki, kredyty, zakupy, a wychowanie ma „dokonać się samo”, jakby mimochodem.
Małgorzata Krawczak: Trafnie powiedziane. Większość ludzi nie rozumie co to znaczy wychować czy wychowywać. Gdy ich o to zapytać, często słyszymy takie słowa jak „ukształtować”. A ukształtować to można bryłę granitu lub gliny, a i tak trzeba dysponować odpowiednimi narzędziami i posiadać pewne umiejętności. Rodzice chcą „kształtować” dziecko wedle własnych wyobrażeń, a dziecko to istota żyjąca, czująca, myśląca, to nie minerał. Najbardziej prosty przykład: ojciec lekarz, przychodzą znajomi, pytają pięciolatka, kim będzie, jak dorośnie. I zanim dziecko otworzy usta, dumny rodzic mówi: będzie lekarzem, jak tatuś. Może będzie, może nie będzie. Wychowywanie dziecka na własnych ambicjach nie jest niczym dobrym.
BM: Czyli co to jest tak naprawdę wychowywanie?
Małgorzata Krawczak: Wychowanie, to jest tak naprawdę pozwalanie dziecku na popełnianie błędów, wspieranie go w trudnych sytuacjach i przy podejmowaniu przez nie decyzji, wskazywanie na ewentualne konsekwencje, opatrywanie ran, bycie adwokatem dziecka (zobacz artykuł: Bądź adwokatem swojego dziecka) , upadłeś – podnieś się, ja jestem przy tobie. Wychowanie to jest takie coachowanie – jestem z dzieckiem, jestem w zasięgu jego wzroku, przyglądam się jakie popełni błędy i pytam – co przez to zrozumiało. Przez to wzmacniamy jego poczucie własnej wartości. Dziecko uczy się ponosić porażkę, uczy się wyciągnąć wnioski i iść dalej. Jego porażki to jego porażki ale przede wszystkim, to jego nauka, jego doświadczenie.
BM: Nie świata, nie szkoły, nie innych?
Małgorzata Krawczak: Właśnie, my zbyt często uczymy dziecko obwiniania innych za jego niedoskonałości i niedostatki. Ma to miejsce szczególnie w przypadku gdy matka, czy ojciec to typowe ofiary losu (zobacz: Wiedzieć czego się chce, czyli jak nie być ofiarą losu). To nie dla ciebie, ty nigdy nie będziesz tego miał, będziesz harować jak wół, a i tak ktoś inny się wzbogaci – w takie i inne prognozy na życie wyposażamy dzieci, one w to wierzą i żyją wg schematów serwowanych przez bliskich.
BM: A gdy rodzic mówi: ale ja nie chcę żeby dziecko popełniło moje błędy.
Małgorzata Krawczak: Tak, przeważnie dorośli uważają, że wychowanie dziecka polega przede wszystkim nad uchronieniem dziecka, przed popełnieniem błędów. Zwłaszcza „błędów, które oni sami popełnili”. Dziecko nigdy nie popełni błędów rodziców. Nawet jeśli dziecko znajdzie się w podobnej sytuacji, bo mu tak do głowy nakładziono, to i tak popełni swoje błędy, choć rodzic powie: „a nie mówiłem?” – i wtedy to równią pochyłą na dno frustracji. Dziecko może co najwyżej popełnić własne błędy. Ukierunkowanie dziecka na robienie tego, co się nie udało dorosłym, zamiast wspieranie dziecka w jego własnych talentach i pasjach, możemy obserwować dziś. Spotykam wielu trzydziestolatków, którzy pokończyli studia, języki, gdzieś tam nawet pracują, albo nie, ale to i tak nie ma znaczenia, bo gdy ich zapytasz – to oni tak naprawdę nie wiedzą co chcą robić, nie mają motywacji, boją się konfrontacji. Rodzice z błędnie rozumianej troski tworzą dziecku złota klatkę. Po co? Dziecko nie popełni błędów swoich rodziców. Ono popełni własne błędy.
BM: I nie należy temu starać się zapobiec?
Małgorzata Krawczak: Nie jesteśmy w stanie temu zapobiec. Każdy z nas jest trochę inny, każdy z nas ma inne talenty, inne motywacje i popełnia inne błędy.
BM: Każdy z nas ma jedno życie. Swoje własne.
Małgorzata Krawczak: Zatem nie należy chronić dziecka przed popełnianiem błędów rodziców, bo to nie możliwe. Oczywiście nie mówimy tutaj o sytuacjach zagrażających zdrowiu czy życiu dziecka – to ma zawsze najwyższy priorytet. Ale w innych sytuacjach nie ograniczajmy dziecka. Pozwólmy mu doświadczać i niech pomogą nam w tym słowa Konfuzjusza: „Powiedz mi, a zapomnę. Pokaż mi, a zapamiętam. Pozwól mi zrobić, a zrozumiem.”
BM: Wiesz, często spotykam się z takim argumentem rodziców: „Dziecko nie będzie rządziło w moim domu”. Bardzo mnie to denerwuje. Przesadzam?
Małgorzata Krawczak: Widzisz, gdy dorosły twierdzi, że wie lepiej, gdy startuje z pozycji władcy absolutnego, czyli właśnie takie „dziecko nie będzie rządziło w moim domu”, to jest przede wszystkim strach. Rodzic, który ma poczucie własnej wartości tak nie powie, bo nie kieruje nim strach, a szacunek do dziecka. Picasso powiedział kiedyś, że każde dziecko jest artystą, problem w tym, co zrobić, aby było nim, gdy dorośnie. Spójrzmy na swoją dorosłość. Ile w niej artyzmu a ile pogoni za opacznie pojmowanym wizerunkiem? My dorośli nie jesteśmy tak radośni i kreatywni jak dziecko. Dziecko tworzy, nie ma ograniczeń, a my mamy ograniczenia – spuścizna systemu edukacyjnego i nie do końca rozumianego wychowania . Nie doceniamy radości, przeliczamy koszty i finanse, czego dzieci nie rozumieją. Gdy dziecko pomaluje ścianę farbkami czy kredkami – nie wrzeszczmy na nie. Doceńmy kreatywność, zróbmy zdjęcie temu malunkowi, ale – zgodnie z tym co powiedziałam wcześniej, bądźmy adwokatem dziecka (zobacz artykuł: Bądź adwokatem swojego dziecka). Wytłumaczmy, że tak nie wolno robić, że farba, którą teraz trzeba kupić, żeby pomalować ścianę kosztuje tyle i tyle, a to oznacza, że teraz nie będziesz jeść lodów/ dostawać zabawek przez miesiąc itd., ponieważ trzeba tą farbę kupić. Dziecko musi ponieść konsekwencje, ale nie atakujmy krzykiem i nie przesadzajmy z karą. To, że dziecko pomalowało ścianę, nie oznacza, że chce rządzić w domu. To nie był zamach stanu – tylko wypróbowanie nowych farbek na czymś, co było pod ręką.
"Wychowanie to wspólna podróż w nieznane i bez mapy, ale zawsze z zaangażowaniem, z głową pełną pomysłów i otwartą na pomysły innych i z ludźmi, którzy mogą na siebie liczyć."
Kontynuacja wywiadu na następnej stronie
BM: Podwórkowy przykład numer dwa. Dzieci na placu zabaw w drewnianej ciuchci bawią się swobodnie. Jeden sobie krzyczy wesoło. To i drugi się wydarł. A przed tym drugim staje matka i tonem dyscyplinującej guwernantki mówi: „Antosiu, nie krzyczymy, gdzie są twoje dobre maniery”. A ja stoję i myślę: a gdzie ma krzyczeć sobie swobodnie dziecko, jak nie na placu zabaw?
Małgorzata Krawczak: Otóż to! Po pierwsze: co to są dobre maniery? To jest pojęcie istotne tylko dla dorosłych. Zachowywanie się według przyjętych szablonów, w które to dystyngowane mamy usiłują wtłoczyć swoje dzieci. Dziecko musi się gdzieś wyszaleć i wykrzyczeć, zwłaszcza że dziś często jest nazbyt pobudzane przez kolorowe zabawki, place zabaw, bajki w telewizji – wszystko w nadmiarze. Gdzieś trzeba się rozładować. W podanym przez ciebie przykładzie, sprawę dodatkowo pogarszał fakt, że matka zwróciła się do dziecka w liczbie mnogiej „Nie krzyczymy”. I co? I to dziecko nie wie o co chodzi, liczba mnoga w tym przypadku wprowadza zamęt. Bo kto nie krzyczy? Jacy my? Mama nie krzyczy? Ja z mamą nie krzyczę? Ja i inne dzieci nie krzyczymy? Dziecko traci orientację, widzi inne dziecko krzyczące i też chce sobie pokrzyczeć. Dziecko jest na innym poziomie emocjonalnym, niż matka, dziecko nie wie co to dystynkcja.
BM: Wydaje mi się, że ograniczanie naturalnej ekspresji dziecka to sposób na wychowanie smutnego i niepewnego dorosłego.
Małgorzata Krawczak: Z pewnością. I to nie tylko smutnego czy niepewnego, ale wręcz zagubionego dorosłego. Dzieci, których ekspresja jest w sztywny sposób ograniczana, wyrastają na niepewnych siebie, z niskim poczuciem własnej wartości dorosłych. W dziecięcym sposobie postrzegania świata może pojawić się wątpliwość – po co ja mam dorastać? Dorosły to tylko krzyczy, nakazuje, krzywdzi, ja tego nie chcę! Jeżeli to są temperamenty rześkie, mogą wykształcić w sobie postawę takiego Piotrusia Pana, który broni się przed dorosłością rękami i nogami. Temperamenty stonowane, no cóż, stracą iskierki radości z życia.
BM: A co powiesz o porównywaniu? „A Kacperek jest taki grzeczny, czemu ty się nie możesz tak ładnie bawić...?”... i tego typu sformułowania kierowane do dziecka.
Małgorzata Krawczak: Wszelkie porównywania, zwłaszcza takie na niekorzyść własnego dziecka, nie przynoszą niczego dobrego. Tak samo jak nie możemy prognozować kim dziecko ma być (jak w przykładzie z lekarzem), tak samo nie powinniśmy porównywać. Dziecko w takim przypadku czuje się odtrącone i zagubione. A dziecko ma czuć, że je kochamy takie, jakie jest.
BM: Przykład podwórkowy numer trzy: czterolatek spieszył się na zjeżdżalnię, wywrócił się, upadł kolanem na zabawkę, z którą biegł, rozpłakał się i pokazuje mamie, że boli go kolanko. A matka podciąga go do góry jak wieszak z ciuchami i ucina: „Nic się nie stało, nie przesadzaj, nie boli”.
Małgorzata Krawczak: A skąd ona może to wiedzieć? To ona się przewróciła? Jeżeli dziecko mówi, że boli, to znaczy że boli. Gdy robimy tak, jak powiedziałaś, to uczymy dziecko wycofywać się ze własnych emocji, zaprzeczać im. Wmawiamy dziecku, że go nie boli, ono blokuje swoje emocje. Trzydzieści lat później owy „czterolatek” wpadnie w długi, wyleci z roboty, rzuci go dziewczyna, a gdy matka zapyta: „co się dziecko dzieje?” On powie: „nic się nie stało.” Właśnie dlatego, że tak, nauczyła go matka. Gdy dziecko się przewróci, to nawet jeżeli szybka ocena wprawnego oka matki stwierdza, że nic się nie stało, zapytajmy czy wszystko w porządku. Gdy dziecko mówi, że boli – zapytajmy co możemy zrobić, żeby przestało boleć. Czasem wystarczy pocałować, czasem przykleić plasterek – niech dziecko zdecyduje, jak możemy mu pomóc.
BM: Kevin Steede, we wspomnianej wcześniej książce, mówi coś takiego: „Rodzicem się nie jest. Rodzicem stajesz się przez to, co robisz. Wychowanie wymaga działania.” Co o tym sądzisz?
Małgorzata Krawczak: Podpisuję się pod tym obiema rękoma. Niestety wielu rodziców uważa się za szanownego pana ojca i szanowną panią matkę, bo on spłodził, a ona urodziła. A to tylko formalna strona całej kwestii, istotna z punktu widzenia urzędów. W kwestiach życiowych, rodzicem stajemy się ciągle, w sposób nieprzerwany, to proces wzbogacania siebie i wzrastania w sobie. Innym rodzicem jestem mając kilkumiesięczne dziecko, innym, gdy mam nastolatka w domu, innym gdy mam jedno dziecko, a jeszcze innym, gdy mam ich więcej. Wychowując dzieci tak naprawdę poznaję siebie. Jak potrafię działać, co stworzyć, co zaproponować, jaki przykład dawać. To, jakim jestem rodzicem rzutuje na to, jakimi rodzicami będą moje dzieci. Bycie rodzicem to bycie partnerem. To jaką jestem partnerką i jak traktuję swojego partnera, będzie rzutowało na to, jakimi partnerami będą nasze dzieci, jakich partnerów sobie wybiorą, jaki stworzą model rodziny. Wychowanie to nie wtłaczanie w stereotypowe szablony postępowania. Wychowanie to wspólna podróż w nieznane i bez mapy, ale zawsze z zaangażowaniem, z głową pełną pomysłów i otwartą na pomysły innych i z ludźmi, którzy mogą na siebie liczyć.
Małgorzata Krawczak prowadzi Coachingowy Kącik Rodzica.
cykliczne spotkania odbywające się raz w miesiącu, zawsze w drugi wtorek miesiąca. Na spotkania zapraszamy wszystkich rodziców dzieci małych i w wieku szkolnym. Dzięki spotkaniom z profesjonalnym coachem, rodzice uczą się zadawania właściwych pytań dzieciom, wzmacniania w nich poczucia własnej wartości.
Więcej informacji >>>
O ekspercie
Małgorzata Krawczak - certyfikowany coach, trener rozwoju emocjonalnego i motywacyjnego. Prowadzi warsztaty z zakresu procesu komunikacji z klientem.
Artykuł jest częścią akcji DZIECKO TEŻ CZŁOWIEK prowadzonej na portalu Wellnessday.eu w maju i czerwcu 2012. Akcja ma na celu zwrócenie uwagi na konieczność wychowania dziecka poprzez szacunek do niego i uznawanie odrębnej tożsamości dziecka.
PATRONAT HONOROWY NAD AKCJĄ OBJĄŁ
"Jestem przekonany, że prowadzona przez portal akcja spotka się z dużym zainteresowaniem, a wypowiedzi ekspertów pomogą wszystkim, którzy szukają pomocy w mądrym wychowaniu swoich pociech."
Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak
Akcję wspierają: