- Szczegóły
- Opublikowano: 17 maj 2012 17 maj 2012
Wspomaga medycynę konwencjonalną. Łagodzi ból. Niweluje stres. Działa na dzieci i dorosłych. Nawet na zwierzęta. Na otwartych i na sceptyków. Na optymistów i na pesymistów. Na zdrowych i na chorych. Na tych co myślą rozsądkiem i na tych co kierują się sercem.
O czym mowa? O bioenergoterapii.
Beata Mąkolska, Wellnessday.eu: Bioenergoterapia – dla jednych szansa na pozbycie się bólu i krok w kierunku poprawy stanu zdrowia, dla innych – bliżej nieokreślone czynności, w które kojarzą się raczej z jakąś „magią”, w którą zwyczajnie nie wierzą. Jak jest?
Dariusz Pożusiński, bioenergoterapeuta, masażysta: Można czuć energię, nie wierząc. Zamiast się zastanawiać nad tym w co się wierzy, a w co nie, lepiej przyjść i sprawdzić czy to działa. Nauka przez doświadczenia.
BM: W takim razie może przybliżmy termin: co to jest bioenergoterapia?
Dariusz Pożusiński: Najbardziej bliska jest mi definicja, że mówiąca o tym, że bioenergoterapia, to uruchamianie zdolności samouzdrawiania organizmu, poprzez odpowiednią sztukę dotyku, odpowiednie położenie dłoni. To także rozpoznawanie zaburzeń w aurze osoby – w ciele energetycznym.
(fot. Sufi Nawaz/ sxc.hu)
BM: Zaburzeń, czyli...?
Dariusz Pożusiński: Najczęściej ludzie nie wiedzą, że noszą w sobie choroby, słabsze miejsca, które stanowią zagrożenie dla zdrowia organizmu. Badając aurę człowieka można te słabsze regiony dostrzec i zwrócić uwagę danej osoby na konieczność podjęcia działań profilaktycznych w celu uniknięcia choroby – czy to poprzez zmianę stylu życia, odpowiednią dietę.
BM: Pojęcie aury człowieka kojarzy się często z jakąś ezoteryką, metafizyką, niemal magią...
Dariusz Pożusiński: Daleki jestem od takich określeń. To nie jest kwestia bycia uzdrowicielem, ja uważam, że jest to coś zupełnie normalnego. To tylko kwestia odkrycia tego w sobie. Każda mama czuje aurę swojego dziecka, gdy je przytula – jest to zupełnie naturalne. Podobnie rzecz się ma z bioenergoterapią – intuicyjnie dotykamy miejsc, które nas bolą, właśnie po to by zabrać ten ból – jest nawet przecież takie powiedzenie “jak ręką odjął”.
BM: Czy bioenergoteriapia niesie ze sobą jakieś zagrożenia?
Dariusz Pożusiński: Trudno mówić tutaj o zagrożeniach, ale na pewno trzeba zwrócić uwagę na fakt, że wiele osób traktuje zabiegi bioterapii jak tabletkę od bólu główy. Ludzie mają skłonność do uzależniania się od szybkich rozwiązań, tymczasem bioenergoterapia powinna być stosowana łącznie z całą przemianą dotychczasowego trybu życia – jeżeli tego wymaga zdrowienie. Przykładowo – zmianą diety, stosowaniem technik relaksacyjnych. Proces zdrowienia wymaga zaangażowania obydwu stron, ale przede wszystkim chorego. Cała sztuka polega na tym, żeby ludzie zobaczyli przyczynę choroby nie na zewnątrz a w sobie. Dzisiaj bardzo łatwo jest pogubić się, przytłoczyć zmartwieniami, stresem i „wyhodować” sobie jakąś chorobę.
BM: Spora część świata medycznego odcięła się od medycyny alternatywnej, stawiając przede wszystkim na wytwory koncernów farmaceutycznych i uważa tego rodzaju terapie alternatywne za nieskuteczne. A co uważają Pana klienci? Jakie korzyści zdrowotne niosą zabiegi bioterapii?
Dariusz Pożusiński: Przede wszystkim polepszenie stanu zdrowia i samopoczucia, usuwanie bólu, wzmocnienie układu odpornościowego, usunięcie zmęczenia psychicznego. Wiele osób czuje przypływ energii, jasność umysłu, poprawę koncentracji. W przypadku ciężkich chorób, takich jak nowotwór, bioterapia jest wspomaganiem dla medycyny konwencjonalnej, chociaż większość lekarzy się z tym nie zgodzi. Zdarzały się osoby, które trafiały do mnie w takim stanie, w którym jedyne co mogłem zrobić, to złagodzić ich ból, wyciszyć, uspokoić.
BM: Czy każdy może się poddać bioterapii?
Dariusz Pożusiński: Tak. Nie przeciwskazań jak w przypadku masażu – tam jest całe mnóstwo. Najłatwiej jest oddziaływać na dzieci i zwierzęta – są otwarte, nie zablokowane.
BM: Zwierzęta?
Dariusz Pożusiński: Tak, zwierzęta też chorują na różnego rodzaju choroby przewlekłe. Zwierzęta to wspaniali pacjenci.
BM: A co z dorosłymi?
Dariusz Pożusiński: Właśnie. Dzieci nie mają wpojonych ograniczeń, przekonań, nie tworzą się u nich krytyczne opinie, jak to się dzieje z dorosłymi. Jeżeli dorosły człowiek przyjdzie tutaj tylko dlatego, że przykładowo – zaciągnęła go żona czy matka, ma blokadę wewnętrzną, to rzeczywiście, małe są szanse, że coś z tego wyjdzie. Niemniej zdarzały mi się sytuacje, w których sceptyk się otworzył i poczuł zmianę.
BM: Nie da się ukryć, że chyba kluczem jest tutaj zaufanie do Pana jako bioterapeuty.
Dariusz Pożusiński: Bez zaufania nie można się otworzyć. Znałem kiedy taką Panią, która unikała masaży, bioterapii. A do mnie przyszła. Powiedziała: Panie Darku, Panu ufam. Trzeba umieć pracować z człowiekiem poświęcić mu odpowiednią ilość czasu. I ważna jest jeszcze postawa takiej osoby – trzeba się nauczyć zdrowego dystansu, umieć śmiać się z samego siebie. W śmiechu tkwi sedno zdrowienia. I nic na siłę.
BM: Z jakimi problemami zdrowotnymi można się zwrócić do Pana?
Dariusz Pożusiński: Każda dolegliwość, która jest związana z bólem, zwłaszcza przewlekłym. Przychodzą do mnie osoby z chorobami nowotworowymi i nawet jeżeli przychodzą za późno, to wtedy można chociaż złagodzić ból fizyczny. Były też osoby przed ważnymi egzaminami, ponieważ bioterapią można świetnie złagodzić stres i działać profilaktycznie.
BM: Dziękuję serdecznie za rozmowę.
Kilka słów o diagnozowaniu aury
Należę do sceptyczek. Często szukam dziury w całym i bywa analizuję każdą sprawę kilkanaście razy. Wrodzona ciekawość skłoniła mnie do poddania się diagnozie aury przez Pana Darka. W ciągu kilku sekund Pan Darek skoncentrował się i zaczął badać moją aurę. Nie było w tym ani krzty ezoteryki – po prostu przesuwał dłonie wzdłuż ciała w odległości kilkudziesięciu centymentrów ode mnie. Mimo tego, że jestem z tych, co to trzymają się na dystans, to nie czułam dyskomfortu. Natomiast (wierzcie, albo nie, ja sprawdziłam, to wiem) czuć było energię, ciepło, jakby mrowienie w powietrzu. Pan Darek wskazał dwa słabsze obszary, w moim jakże zdrowym ciele. To wszystko. Nie było mowy o kolorach aury i innych frazesach jakimi naładowane są babskie portale w dziale „horoskopy”. Za to wiem, o jakie obszary w ciele powinnam szczególnie dbać. Więc nie skupiajcie się na tym w co wierzyć, a w co nie. Po prostu sprawdźcie czy to działa.
O ekspercie:
Dariusz Pożusiński
Bioenergoterapeuta, masażysta z wieloletnim doświadczeniem. Wspomaga leczenie bólu kręgosłupa, chorób serca, schorzeń neurologicznych, układu pokarmowego. Praktykuje hatha jogę, tai-chi, zen.
Przyjmuje w gabinecie na ul. Kołłątaja 23/1, Szczecin.
Telefon: 508 43 12 16
Terminy warsztatów relaksacyjnych prowadzonych przez Pana Darka są podawane w grupie "Na Kołłątaja" na Facebook
POLECAMY
Recenzja książki "Kurs masażu. Masaż i automasaż chiński"
Książka: „Kurs masażu. Masaż i automasaż chiński”, będzie wspaniałym poradnikiem dla wszystkich zainteresowanych różnymi formami masażu, automasażu i ćwiczeń oddechowych. Co ważne – nie musimy przyswajać sobie wszystkich zasad medycyny chińskiej, by korzystać z książki.
Pod patronatem Wellnessday.eu
5 milionów receptorów zmysłowych, czyli recenzja książki "Masaż relaksacyjny"
Książka Karen Schutt ma ogromną zaletę – jest niezwykle praktyczna. Dowiemy się z niej, jakie są techniki masażu, na czym polegają, dla kogo są polecane, a także... w jaki sposób własnoręcznie, w domu, przygotować olejek do masażu (i to nie jeden!).
Pod patronatem Wellnessday.eu
Reklama
Ćwicząc jogę we właściwie dobranej formie, istotna staje się również muzyka jako tło do ćwiczeń. Yoga and Soul to nagrania, przy których z pewnością każdy ćwiczący z przyjemnością wykonywać będzie swoje asany. Mozaika dźwięków zawartych na płycie została przetestowana przez osoby praktykujące jogę, uzyskując ich całkowitą aprobatę.