- Szczegóły
- Opublikowano: 15 marzec 2012 15 marzec 2012
Co to jest miłość pretensjonalna? Kogo dotyczy? Skąd się bierze? Dlaczego w związku nader często toczy się walka o to "czyje jest na wierzchu". Kocham cię, więc oczekuję, że będziesz.... - tak często spotykamy się z taką postawą w związkach. Zatem o miłość pretensjonalną zapytaliśmy eksperta, Małgorzatę Krawczak, coach ICF i trenerkę.
Beata Mąkolska, Wellnessday.eu: Mamy taką historię: Spotyka się dwoje ludzi. Asia i Adrian. Zakochują się w sobie. W pewnym momencie randki przestają wystarczać i decydują się ze sobą zamieszkać. I zaczyna się. Asia nie może przeżyć, że Adrian w soboty wyleguje się w łóżku do południa, gdy ona jest na nogach od ósmej, robi śniadanie dla nich, które sama musi potem jeść, bo on jeszcze śpi. Ona zaczyna sprzątać ich kawalerkę, on otwiera dopiero jedno oko. Asia narzeka, że to już nie ten sam Adrian, który biegał za nią i przynosił jej małą różyczkę na każde spotkanie. Co będzie, gdy ona będzie chciała dziecko? Będzie musiała wszystko sama robić? Już teraz ciągle nie ma go w domu!
A Adrian? Adrian mówi, że tylko w soboty i niedziele może odpocząć. Bo cały tydzień pracuje. Asia jeszcze studiuje i nie szuka pracy, bo przeszkadzałoby jej to w studiach. Poza tym, jaką ona pracę znajdzie? Niech lepiej się uczy, niech będzie w domu. I tak sobie trwają: on jej przynosi wypłatę i prezenty, i martwi się, że ciągle jej mało, a ona narzeka na brak zainteresowania z jego strony.
Małgorzata Krawczak, coach, terenerka: Dobry związek opiera się na równości w dawaniu i braniu. Oczywiście ta równość jest płynna – czasem jedno ma trudniejsze chwile i druga strona daje z siebie więcej, jednakże poczucie stałej satysfakcji w związku jest związane właśnie z zachowaniem równowagi między dawaniem a braniem. Kiedy łączą się dwie osoby, to łączą się tak naprawdę dwa światy, bywa że bardzo od siebie odmienne. Każdy z nas ma wyniesione z domu przekonania, nawyki, wyobrażenie jak powinien wyglądać związek kobiety i mężczyzny. I teraz ważne jest, aby nie rezygnować zupełnie z tego poprzedniego świata, ale też – nie podlegać mu bezwzględnie. Ja mam swój świat, ty masz swój świat – świetnie, zbudujmy nasz własny świat, zbudujmy coś wspólnego.
BM: Weźmy trochę nawyków z jednej rodziny, trochę tradycji z drugiej i stwórzmy nasze własne?
Małgorzata Krawczak: Właśnie coś takiego. Wykorzystajmy to, co nabyliśmy, co tkwi w nas od dzieciństwa i zbudujmy wspólnie coś nowego. Jeżeli będziemy się zwalczać, bo „moje jest lepsze”, a ty „masz się dostosować”, to nie zaprowadzi nas to do niczego dobrego. W podanym przykładzie Asia próbuje przeforsować swój własny świat, gdzie sobota służy porządkom i wstaje się wcześnie, a Adrian, korzysta z możliwości wypoczynku. Jeżeli jedno z nich zacznie podporządkowywać sobie drugą osobę, to zacznie się walka, a agresja w związku nie sprzyja przecież budowaniu poprawnych relacji. Jeżeli traktujemy nasze światy równo i korzystamy z wzajemnych doświadczeń, możemy się uzupełniać i wzbogacać.
BM: Ale Asia mówi: jak można tak się wylegiwać, przecież trzeba posprzątać... i tak dalej, bez końca.
Małgorzata Krawczak: To właśnie jest taki jaskrawy przykład różnic. A może trzeba usiąść i porozmawiać, wypracować wspólny model. Nie jej, nie jego – wspólny.
BM: Na przykład ona wstaje nie o ósmej, a o dziewiątej, a on nie o jedenastej, tylko o dziesiątej i spotykają się na wspólnym śniadaniu?
Małgorzata Krawczak: Na przykład. Każda ze stron będzie musiała pójść na pewne ustępstwa, ale jeżeli obydwoje będą widzieć w tym korzyści – to nie będzie to wielkie wyrzeczenie.
BM: A co jeżeli jedna strona się upiera: ma być po mojemu?
Małgorzata Krawczak: Cóż, zdarza się, że na przykład kobieta została wychowana tak, że wszystko jej było narzucone odgórnie, przez rodziców i ona w życiu dorosłym będzie swoje zdanie narzucać innym. Nie da się ukryć, że nie są to sprawy proste i jednoznaczne. Osoby wychowywane w rodzinach, gdzie pozwalano na błędy są bardziej skłonne do współpracy, do pomysłów, są otwarte. Te zaś, u których w domach rodzinnym panował „reżim”, najczęściej słyszały komunikat: „Będziesz dorosła, będziesz robiła co będziesz chciała, a teraz masz wykonywać nasze polecenia”. Potem takie osoby nie umieją inaczej – same wydają polecenia.
BM: Czy z taka osobą można stworzyć udany związek?
Małgorzata Krawczak: Można stworzyć w pewnym sensie harmonijny – są takie osoby, które się w tym odnajdują, które wolą gdy coś jest im narzucane. Bywa jednak, że trwanie w takim związku powoduje gromadzenie ukrywanej frustracji i agresji, która tłumiona latami – w końcu wybucha. Ten „wybuch” może przybrać różne formy – niektóre osoby zaczynają poważnie chorować, niektóre uciekają w romans, a jeszcze inne powiedzą „mam dosyć” i odejdą. I ta trzecia opcja wydaje się być najrozsądniejszym rozwiązaniem – zbieramy swój bagaż doświadczeń i zaczynamy od nowa, jeszcze raz i tym razem mądrzej. Choć zdarzają się osoby, które wychodząc z jednego związku, wchodzą w drugi, równie toksyczny.
BM: A potem taka kobieta mówi, że tyle lat poświęciła mężowi, że tak się starała, że prała, że sprzątała, że dzieci mu urodziła i wychowała, a on uciekł z inną...
Małgorzata Krawczak: Zdarza się, że jedna ze stron jest tak toksyczna, tak opryskliwa, tak pełna pretensji, że inni po prostu uciekają, dla świętego spokoju. Nie zawsze to musi być romans, może to być po prostu mocno rozwinięte hobby, na które ów mąż poświęca niemal każdą wolną chwilę.
BM: Byle tylko uciec z domu.
Małgorzata Krawczak: Z domu i od tej pretensjonalnej żony.
BM: Skąd się bierze taka pełna pretensji postawa? „Skoro jestem z tobą, to oczekuję, że będzie po mojemu?”. Albo z naszej cytowanej historii: „Jeśli naprawdę mnie kochasz, to powinieneś wstawać w te soboty rano i zjadać ze mną śniadanie?”
Małgorzata Krawczak: Niestety, wynosimy to z rodzinnego domu. Słyszymy od małego: „Ja tu stoję cały dzień w kuchni, a ty nawet zupy nie zjadłeś”, takie komunikaty zaczynają przybierać formy szantażu emocjonalnego, a ich przekaz jest jasny: Ja DLA CIEBIE robię to, a ty mnie nie doceniasz, więc tak naprawdę mnie nie kochasz. Rodzice nie próbują zrozumieć dorastającego małego człowieka, tylko uważają, że wiedzą lepiej. Ma być tak jak chce rodzic.
BM: Ale taka matka przecież chce jak najlepiej, chce być dobrą matką.
Małgorzata Krawczak: Ona często chce być idealną matką, na jej własnych zasadach. Organizuje życie innym wedle jej własnych upodobań i standardów.
Jak miłość ma się do kontroli? O czym świadczy tolerancja w związku? Czy można wyjść z miłości pretensjonalnej? O tym w drugiej części wywiadu: Między miłością a pretensją, czyli ja kocham, ja oczekuję cz.2
fot: Joanna Schönborn-Tomczak/ Galeria Wellnessday.eu
O ekspercie
Małgorzata Krawczak - certyfikowany coach, trener rozwoju emocjonalnego, mówca motywacyjny. Prowadzi warsztaty z zakresu procesu komunikacji z klientem.