- Szczegóły
- Opublikowano: 06 grudzień 2012 06 grudzień 2012
Jolanta Szczepańska – dusza artystyczna, kobieta z pasją, od 12 lat prowadzi własną Galerię Sztuki Współczesnej „Art Galle” w Szczecinie, w której nie tylko można podziwiać i kupować obrazy, rzeźby, szkło i ceramikę, ale również uczęszczać na warsztaty lepienia z gliny. Jolanta Szczepańska otoczona jest sztuką. Tworzy ją, promuje, sprzedaje, a przede wszystkim kocha.
Agnieszka Przetak, Wellnessday.eu: Jolu, skąd pomysł na „Art Galle”?
Jolanta Szczepańska: Z marzeń oczywiście. Z marzeń o sklepie z pięknymi artystycznymi przedmiotami. Na początku otworzyłyśmy z koleżanką maleńką galerię, ale to było tak dawno… i tak nieśmiało. Gdy na horyzoncie pojawił się lokal przy rodzącym się właśnie Deptaku Bogusława zaczął się nowy etap w moim życiu. Koleżanka nie zdecydowała się na tak duże pomieszczenie, więc zostałam sama. Do dzisiaj pamiętam chwilę, kiedy zobaczyłam to miejsce – zaniedbane, wręcz zrujnowane. W ciągu paru minut wyobraziłam sobie jak mogłaby wyglądać galeria. I tak dokładnie wygląda dzisiaj.
AP: W dzisiejszych czasach można pomyśleć, że sztuka jest niepewnym biznesem. Jak to wygląda w praktyce? Czy każdego dnia Galerię odwiedzają klienci? I czy codziennie kupują?
Jolanta Szczepańska: Przenosząc się do dużego, dwupoziomowego lokalu musiałam pomyśleć o finansach. Miałam już doświadczenie z ceramiką, wiedziałam jakie to przyjemne i wiedziałam też, że nie ma w Szczecinie takiego miejsca, w którym można samemu lepić z gliny, więc postanowiłam, że pracownia ceramiczna będzie miała za zadanie zarobić na koszty galerii. I tak jest.
Wracając do pytania czy codziennie odwiedzają mnie klienci odpowiadam, że nie, nie codziennie sprzedaję dzieła sztuki. Druga część odpowiedzi jest fajniejsza. Codziennie ktoś odwiedza galerię i lepi.
AP: W moim wyobrażeniu człowiek, który spędza każdy dzień w pięknym pomieszczeniu, wśród pięknych przedmiotów i który spotyka ludzi doceniających piękno, może być cały czas uśmiechnięty i dobrze nastrojony. Czy mam rację? Jak przebiega Twój typowy dzień w pracy?
Jolanta Szczepańska: Tak, masz rację. Jeżeli miałabym określić się jednym przymiotnikiem to wybrałabym – uśmiechnięta. Oczywiście są chwile w moim życiu kiedy nie uśmiecham się, gdy nie czas i miejsce na to, jednak wewnątrz staram się być dobrze nastrojona. Przyznam, że mam nieco ułatwione zadanie, bo moje życie w większości przypadków związane jest z mądrymi, dobrymi ludźmi. Moja mama jest pierwsza na tej liście.
Jak zaczyna się mój dzień pracy? Nie wiem, jak to ująć ale czuję, że nie mam takiego wyraźnego czasu, który mogłabym określić mianem dnia pracy. Pracuję nieustannie nie czując zmęczenia!
Dzień rozpoczynam wcześnie rano spacerem. I znowu udogodnienie! Mieszkamy z mężem i córką przy lesie, mamy psy, więc spacery są naszym zdrowym i miłym obowiązkiem. Wchodząc do lasu już zaczynam otaczać się pięknem, zachwycam się światłem, zapachem, kolorem ziemi i roślin. Mimo, że nie jestem malarką to wyobrażam sobie w jaki sposób malarze patrzą na świat. Czuję się z tym fantastycznie! Myślę wtedy, że tak niewiele potrzebuję, żeby poczuć się dobrze. Podobnie jest w pracy.
Pomysł na profil i na wygląd galerii stworzyłam sama, więc dobrze się w niej czuję. Przez lata, które mam za sobą udało mi się stworzyć galerię o określonym charakterze i wysokim poziomie prezentowanych dzieł. Są to prace naprawdę uznanych twórców, wielu z nich to artyści z tytułem profesora, co świadczy o najwyższym kunszcie, więc znowu czuję się dobrze, bo mam świadomość, że udostępniam moim klientom bardzo dobre i zarazem piękne rzeczy. Jak wspomniałam wcześniej prowadzę w galerii pracownię ceramiczną, w której regularnie spotykam się z ludźmi poszukującymi piękna w swoim otoczeniu, ludzi, którzy mają potrzebę tworzenia własnych, niepowtarzalnych przedmiotów. Czy to mogliby być ludzie źli, zgorzkniali? W życiu! Nigdy! To wspaniali, poszukujący pięknych wrażeń ludzie! Przy lepieniu, które w wielu ośrodkach stosowane jest jako terapia i odpoczynek dla umysłu, ludzie odprężają się, odkładają często na bok zachowania, które obowiązują ich w pracy i przechodzą na tryb naturalny, ten najbliższy człowiekowi. Co chwilę poznaję nowych ludzi, z niektórymi się zaprzyjaźniam i niepostrzeżenie moja praca wkrada się w moje życie prywatne. I jak tu nie lubić swojej pracy??
AP: Czy na drodze do sukcesu napotykałaś przeszkody? Jak sobie z nimi poradziłaś?
Jolanta Szczepańska: Na pewno spotykałam i w przyszłości będę spotykała. Zawsze, ale to zawsze staram się spojrzeć w przyszłość, w miejsce położone tuż za tą przeszkodą i wyobrazić sobie, że w tym miejscu może być już tylko lepiej. Wierzę w efekt Pigmaliona, mitycznego rzeźbiarza, który stworzył rzeźbę kobiety tak powabną i doskonałą, że sam się w niej zakochał, marząc o tym, by była żywa. Gdy bogowie zobaczyli jego determinację spełnili jego życzenie i ożywili kobietę z marmuru dając jej uśmiech, mowę, uczucia. Jednym słowem dostał to, o czym marzył. Naprawdę w to wierzę
AP: Jakie cechy charakteru powinna posiadać kobieta, która pragnie prowadzić firmę? Czy masz receptę na sukces dla takich pań?
Jolanta Szczepańska: Absolutnie nie czuję się osobą, która ma prawo podawać recepty na sukces, jedyne co mogę szepnąć: proszę dbać o swoje pasje..
Jeżeli człowiek decyduje się na prowadzenie firmy to sam ten fakt oznacza, że część niezbędnych cech już posiada. Myślę, że najważniejszym momentem przy zakładaniu firmy jest decyzja o charakterze działalności, jeżeli jest spójna z charakterem i pasją przyszłego szefa to połowa sukcesu właściwie gwarantowana. Prowadzenie własnej firmy, poza wiedzą, wymaga odpowiedzialności, pracowitości, częstych wyrzeczeń i niejednokrotnie rozczarowań, bo i ludzie i sytuacje bywają różne. Jednak wszystkie te ciężary wydają się o połowę lżejsze, gdy pracujemy z pasją i robimy to w czym czujemy się naprawdę dobrze. Nie ma nic lepszego w pracy od pracy, którą lubimy.
AP: Odbieram Cię jako ciepłą, magiczną osobę, która „zaraża” magiczną energią. Mam prawdziwą przyjemność znać Cię i odwiedzać w Galerii. Ludzie przychodzą tu, aby zrelaksować się i zapomnieć o problemach minionego dnia. Tworzą swoje małe (czasem też całkiem spore) dzieła z gliny jednocześnie odpoczywając. Powiedz, proszę, jakie cechy charakteru Ty cenisz w sobie najbardziej, jako Jola – matka, żona, przyjaciółka oraz jako Jolanta – kobieta prowadząca własną działalność.
Jolanta Szczepańska: Jako Jola lubię myśleć o sobie jak o dziecku. Wtedy pozwalam sobie na wiele więcej niż osoba dorosła. Oczywiście nie mam charakteru dziecka, ale pamiętam doskonale jakie to cudowne uczucie móc walczyć o coś z dziecięcą wiarą w to, że musi się udać. I często tak robię! Nie tupię nogami, gdy coś nie idzie po mojej myśli, ale za to w stanach absolutnie krytycznych płaczę. Znajduję sobie tak zwany samotny kąt do wypłakania, a gdy z niego wychodzę jestem gotowa do nowych, zwykle spokojniejszych i przemyślanych kroków. Jest we mnie wiele cech i zachowań, które nie wadzą nikomu, a mi przynoszą radość. Poza tym dzieci są prawdziwe i nie udają.
Jako matka mojej dziewiętnastoletniej Ady staram się zawsze pamiętać jak to było, gdy byłam w jej wieku. Nieraz nie jest mi łatwo, bo Ada doskonale wie od swojej babci jakim byłam dzieckiem... Chcąc czegoś ode mnie przeobraża się z nastolatki w twardziela i zachowuje jak najlepszy adwokat walczący o prawa dziecka. Z godnością przegrywam walkę i przyznaję jej rację. Lubię to nawet, bo czuję, że jest mądra i potrafi walczyć o swoje. Czuwam tylko nad tym, by robiła to w sposób godny i zgodny z wartościami jakim sama hołduję. Nigdy nie używam przemocy, w żadnej formie i szczerze brzydzę się rodzicami, którzy to robią.
Jako żona i przyjaciółka? Pozwolisz, że potraktuję to jako jedność.
Cenię w sobie uczciwość. Jestem najprawdziwsza w świecie i nigdy tego nie zmienię.
Jako osoba prowadząca własną działalność jestem stanowcza. Tę stanowczość stosuję głównie wobec siebie. Chcąc prowadzić galerię sztuki o określonym charakterze trzymam się wybranej ścieżki. Nie przyjmuję prac od amatorów, starannie dobieram dzieła sztuki charakteryzujące się dobrym warsztatem, jestem zdeklarowaną przeciwniczką stosowania sztuczek w sztuce. To daje mi pewność, że klienci, którzy poznali moją galerię i zaakceptowali jej charakter, przychodząc na zakupy – nigdy się nie zawiodą.
AP: Czym dla Ciebie jest wellness?
Jolanta Szczepańska: O! już sama myśl o tym jest przyjemna. To świadome i intuicyjne tworzenie luksusu dla swojego umysłu i ciała. Oczywiście jeżeli i jedno i drugie jest rozpieszczane po równo, wówczas jest już kompletnie well. Jeżeli udaje się nam dbać o swoje ciało bez walki wspieranej drakońską dietą, jeżeli potrafimy robić innym przyjemności z przyjemnością, jeżeli żyjemy w zgodzie z własnym rytmem i otoczeniem wtedy, w moim odczuciu, mamy do czynienia z wellness.
AP: Jolu, serdecznie dziękuję za rozmowę i życzę Ci dalszych sukcesów!
Do zobaczenia na warsztatach.
Wywiad jest częścią akcji: KOBIETA SUKCESU II edycja.
W ramach akcji przedstawione zostają sylwetki Pań, które z powodzeniem prowadzą własną firmę, nie zapominając przy tym o zdrowym stylu życia.
Zapraszamy także do programu wellness: ODKRYJ W SOBIE KOBIETĘ SUKCESU
(14-dniowe, internetowe bezpłatne warsztaty)
Patroni: