- Szczegóły
- Opublikowano: 03 listopad 2011 03 listopad 2011
O braku akceptacji swojego ciała, jej przyczynach, skutkach dla siebie, otoczenia, relacji z innymi, rozmawiamy z Aleksandrą Szygendowską, ekspertem Wellnessday.eu, psychologiem społecznym klinicznym, trenerem zajęciowym. (więcej o ekspercie >>)
Beata Mąkolska, Wellnessday.eu: Skąd bierze się nas brak akceptacji swojego ciała?
Aleksandra Szygendowska: Brak akceptacji własnego ciała, może wynikać z problemów z samooceną i zaniżonym bądź chwiejnym poczuciem własnej wartości, lękiem przed odrzuceniem, poczuciem, że nie jest się wystarczająco dobrym nie mając np. wysokiego wzrostu czy dużych piersi. Budowanie swojego „ja” w głównej mierze na wyglądzie, daje ryzyko częstych problemów z własnym poczuciem wartości (zwłaszcza wówczas, gdy pojawiają się pierwsze zmarszczki, ciało zaczyna się starzec). Co przekłada się w konsekwencji na ataki i pretensje odnośnie własnego ciała, które wciąż nie jest wystarczająco dobre, do zaakceptowania. Kobiety (głównie,choć nie tylko one) koncentrują się wówczas na budowaniu swojego wizerunku wyłącznie poprzez wygląd, pogoń za obsesyjnym podobaniem się za wszelką cenę. A aprobata ich wyglądu, zainteresowania nimi wyłącznie z powodu wyglądu, sprawia, że są sobą usatysfakcjonowane.
Ogromny wpływ na powstawanie kompleksów w zakresie niedoskonałości ciała, zwłaszcza u dziewcząt i młodych kobiet, bez mocnego „ja”, mają massmedia, świat mody i modelek, specjalistów od poprawek komputerowych. Wiele dziewcząt, z którymi mam zawodowo kontakt, choć może to wydawać się zaskakujące, nie zdaje sobie w żadnym stopniu sprawy z tego, iż dziewczyna prezentowana na zdjęciu w magazynie, to efekt pracy sztabu nie tylko stylistów, makijażystów i fotografów, ale przede wszystkim przeróbki komputerowej. Problem akceptacji własnego ciała, dążenia do bycia lubianym wśród rówieśników za wszelka cenę, przekonania, że wszyscy koncentrują się na niedoskonałości ich ciała (np. za długich dłoniach, czy za grubych łydkach) i zaburzeń w relacjach, jest u tych młodych dziewcząt bardzo popularny.
BM: Chyba nie ma kobiety, która nie byłaby w stanie wymienić swoich wad czy cielesnych niedoskonałości. A to nos nie taki, a to biodra za duże, a to piersi za małe, a to piegów za dużo. Kiedy możemy mówić o świadomości swoich niedoskonałości, a kiedy o braku akceptacji swojego ciała?
Aleksandra Szygendowska: Myślę, że kobiety w bardzo różny sposób podchodzą do własnego wyglądu i nie chcę generalizować w tej kwestii. Są takie, które oglądają swoje ciało niemal przez lupę, poszukując ciągłych niedoskonałości, wyostrzając je i koncentrując się na nich. Wiele z nich jest przekonanych, że gdy np. jak wskazała Pani, Pani Beato, we własnym odczuciu mają za duże biodra bądź za małe piersi, czy za dużo piegów, to otoczenie nic innego w nich nie widzi tylko właśnie tę niedoskonałość i za wszelką cenę próbują ją usunąć. Część z tych kobiet, skoncentrowana jest tak mocno na danej (subiektywnej przecież) niedoskonałości, że decyduje się na operacje plastyczne czy inne zabiegi mające na celu np. powiększenie piersi, czy usuwanie piegów. Niestety zdarza się, że pierwszy taki krok poprawiania siebie skalpelem, nie daje zamierzonych efektów zwiększenia poczucia własnej wartości, co prowadząc może zarówno do dalszych „poprawek” jak również narastającej frustracji. Problem bowiem wielokrotnie tkwi nie w ciele kobiety, ale w jej postrzeganiu siebie i jak wspomniałam problemie z poczuciem własnej wartości. Część z tych kobiet, buduje siebie tak jak wspomniałam wcześniej, na obsesyjnej koncentracji by się podobać traktowaniu siebie przedmiotowo. Poznałam pewną kobietę, która jak podkreślała głośno i wyraźnie, „ubiera się nie dla siebie, ale wyłącznie dla mężczyzn”. I rzeczywiście swój wizerunek, siebie budowała przede wszystkim na przedmiotowym traktowaniu siebie przez mężczyzn w jej otoczeniu.
Są i takie kobiety, które zdają sobie sprawę ze swoich niedoskonałości (choć i tu należy zaznaczyć, że niedoskonałość jest bardzo subiektywnym pojęciem). Część z tych kobiet poznała sztukę wizażu, doboru strojów, którą umiejętne wykorzystuje z dużym powodzeniem. Dbają o swój wygląd, eksponują to co warte pokazania, tuszują to, co sprawia, że wyglądają mniej korzystnie, jednak wygląd ich, nie spędza im snu z powiek. Równomiernie rozkładają proporcję zainteresowania sobą i dbałości o siebie w zakresie własnego ciała jak i pozostałych obszarów swojego ja.
Są także takie, które mimo, iż mało eksponują swój wygląd, niekoniecznie przywiązują wagę do tuszowania niedoskonałości, w szerokim zakresie dbają o estetykę ciała związaną z jego higieną: jak dbałość o własną sylwetkę, zadbane paznokcie, włosy, higienę ciała.
Są niestety również takie kobiety, dla których wygląd nie jest w żadnym stopniu ważny i do swojego wyglądu, ubioru nie przywiązują żadnej wagi. Poczucie własnej wartości często wówczas budują na czymś zupełnie innym niż wygląd. Myślę jednak, że tak jak w przypadku pierwszej opisanej grupy kobiet, tak i w przypadku tej ostatniej grupy, przesada nie jest dobra. Zarówno nadmierna koncentracja na ciele, jak i całkowita ignorancja dotycząca własnego wyglądu jest wg mnie w jakimś stopniu niepokojącym zjawiskiem.
BM: Ciało jako "opakowanie" – gdy z pogardą traktujemy naszą fizyczność, skupiając się jedynie na wnętrzu i rozwijaniu duchowości czy intelektu.
Aleksandra Szygendowska: Traktowanie ciała z pogardą czy całkowite jego zaniedbywanie, poprzez nie przywiązywanie w żadnym stopniu wagi do swojego wyglądu, estetyki tego ciała, ubioru, wydaje mi się równe niepokojące – prowadzące do różnego rodzaju zagrożeń, jak nadmierna koncentracja na własnym wyglądzie. Spotkałam się z takimi osobami, częściej z mężczyznami, którzy kompletnie nie przywiązują wagi do swojego wyglądu, nie dbają o ciało. Niestety są też kobiety tak funkcjonujące. Wyciągnięte na kolanach spodnie, byle jaki nieestetyczny strój, powyciągana, poplamiona koszula nocna, zaniedbane stopy, dłonie, włosy. Zaobserwowałam, że w przypadku kobiet zdarza się, iż taką postawę przyjmują w chwili urodzenia dziecka, tak jakby macierzyństwo, dawało swoiste przyzwolenie na zaniedbanie siebie, swoich potrzeb i wyglądu.
BM: Mam wrażenie, że niedbałość o wygląd na co dzień i odsuwanie się od swojego ciała dotyczy nie tylko kobiet... W końcu, jednym z częstych powodów do narzekań na każdym niemal internetowym forum jest brak dbałości o higienę przez mężczyznę.
Aleksandra Szygendowska: Zgadza się, kwestia ta dotyczy nie tylko kobiet. Mężczyźni także mniej bądź bardziej koncentrują się na swoim ciele. Są tacy, którzy dbają o nie oraz o swój wizerunek związany z ciałem w bardzo szerokim wręcz nadmiernym zakresie. Są tacy, którzy doświadczają silnych kompleksów z powodu swojego wyglądu. Są tacy, którzy w wyważony sposób traktują swoje ciało, pielęgnują je, dbają o higienę, uprawiają sporty, pływają, jeżdżą na rowerze, biegają, chodzą na siłownię. Są i tacy, którzy w żaden sposób nie przywiązują do wagi do swojego ciała i wygładu - nie dbają o estetykę własnego ciała w żadnym stopniu.
BM: Nie da się również ukryć, że obecnie większość z nas traktuje ciało jako "maszynę", która ma nam służyć - ma zapewnić dotarcie do pracy, wykonanie jej, odwiezienie dzieci do szkoły. Wysługujemy się ciałem, nierzadko nie dając mu nic w zamian. I ciało strajkuje - choruje, niedomaga, boli. Dlaczego tak ciężko jest nam zrozumieć tą zależność?
Aleksandra Szygendowska: Tak, to prawda. W wielu sytuacjach nadmiernie eksploatujemy ciało i oczekujemy od niego więcej, niż może w danej chwil nam dać. Nie słuchamy go, biegnąc szybko dalej i dalej. Jest to pewnego rodzaju prawidłowość obecnych czasów. Żyjemy szybko i intensywnie. Próbujemy sprostać wielu wyzwaniom jakie stawia przed nami życie: praca, dom, rodzina, oczekiwania społeczne, finansowe. Nakładamy na siebie dużo obowiązków. Nie dajemy sobie prawa do słuchania ciała – gdy mówi gdzieś wewnątrz „zatrzymaj się”. Efektem takiej postawy bywają problemy zdrowotne.
BM: Często ignorujemy problem braku akceptacji swojego ciała. W jaki sposób życie nie w zgodzie ze sobą, brak akceptacji siebie może wpływać na życie codzienne i kontakty z innymi ludźmi?
Aleksandra Szygendowska: Problem braku akceptacji własnego ciała oraz nadmiernej ignorancji własnego wyglądu może prowadzić do problemów w codziennym życiu. Problemy takie mogą wpływać na relacje z innymi ludźmi, zarówno w małżeństwie, partnerstwie (w sferze seksualnej, i innych), w domu – w stosunku do rodziny (np. nastolatki do rodziców), jak również w pracy czy relacjach z innymi ludźmi. Efektem może być np. zaburzone życie seksualne, unikanie seksu, lub blokady płynące z ciała podczas chwil intymnych. Uniemożliwiają one bądź utrudniają naturalne i nieskrępowane, radosne przeżywanie aktu seksualnego i orgazmu, a także skoncentrowanie się na doznaniach, potrzebach własnego ciała w tym zakresie, rozwój więzi zaspokajanie potrzeb między partnerami. Szczególne znaczenie ma to w sytuacjach, gdy dwoje partnerów ujawnia duże różnice w zakresie troski o dbałość wobec własnego ciała.
Znam związki, które rozpadły się właśnie z powodu, nadmiernego braku akceptacji własnego ciała lub siebie w całości przez jednego z partnerów, co uniemożliwiało budowanie właściwej relacji, a przekładało się na funkcjonowanie związku (zazdrość, pretensje, zahamowania, ciągłe dążenie do potwierdzania w oczach partnera własnej wartości). Znam również takie związki, które rozpadły się z powodu ignorancji spraw związanych z ciałem, seksualnością przez jednego z partnerów (nieestetyczny wygląd, zaniedbanie i przywiązywane do niego wagi, unikanie seksu).
BM: Dziękuję serdecznie za rozmowę.
Zapraszamy serdecznie na warsztaty dla kobiet: "Rozwinąć skrzydła" - warsztat budujący poczucie własnej wartości oraz wewnętrzną siłę, poprzez spotkanie z innymi kobietami, pracę nad wewnętrznymi aspektami własnej kobiecości.
Wywiad jest częścią akcji MOJE CIAŁO TO JA, która od listopada do stycznia trwa na kobiecym portalu Wellnessday.eu. Akcja MOJE CIAŁO TO JA ma na celu zwrócenie uwagi na problem braku akceptacji własnego ciała przez kobiety i wspomóc panie w pokochaniu własnych kształtów takimi, jakie są.