- Szczegóły
- Redakcja Redakcja
- Opublikowano: 03 lipiec 2014 03 lipiec 2014
Społeczny obszar wellness nadal kuleje w naszym postrzeganiu świata. Czerpiemy dla siebie i chcemy dla siebie – więcej pieniędzy, więcej wszystkiego. Pojęcie bezinteresownego dzielenia się z kimś wiedzą czy czasem, budzi w nas raczej podejrzliwość, a wolontariuszy postrzegamy jako osoby mające "zbyt wiele wolnego czasu", albo "jakiś ukryty interes". Tymczasem już za kilka lat nasz wewnętrzny pakiet umiejętności okaże się pakietem niewystarczającym - żeby się rozwijać, potrzebujemy pewnej wartości dodanej.
O tym, dlaczego tak się dzieje rozmawiamy z psycholog biznesu, doradcą i coachem Joanną Cierlicą-Nowaczyk zajmującą się między innymi rozwijaniem kapitału społecznego w firmach i organizacjach.
Beata Mąkolska, Wellnessday.eu: Kapitał społeczny to dla wielu takie pojęcie nieco abstrakcyjne. Może na początek wyjaśnijmy co to takiego?
Joanna Cierlica-Nowaczyk: Kapitał społeczny stanowi istotę społeczeństwa obywatelskiego. Jest to pojęcie dość pojemne; mieści się w nim wszystko to, co decyduje o zdrowych relacjach społecznych, dbaniu o dobro wspólne i współpracy. Wskaźnikami kapitału społecznego są: uogólnione zaufanie interpersonalne, dobrowolna przynależność do organizacji, dobrowolne działanie na rzecz lokalnej społeczności, w tym wolontariat, udział w wyborach parlamentarnych oraz pozytywny stosunek do demokracji. Przestrzenią, w której i poprzez którą głównie tworzony jest kapitał społeczny, jest trzeci sektor – sieć nieformalnych związków.
BM: Mam wrażenie, że już z zaufaniem interpersonalnym jest kiepsko.
Joanna Cierlica-Nowaczyk: Polska nie spełnia ani jednego z dwóch kryteriów społeczeństwa obywatelskiego – wzajemnego zaufania ludzi i znacznego udziału wolontariatu w populacji. Pod względem ogólnego zaufania zajmujemy jedno z ostatnich miejsc wśród krajów objętych badaniem European Social Survey (ESS). W Polsce z opinią, że „większości ludzi można ufać”, zgadzało się – według badania Diagnoza Społeczna z lat 2009-2013, prowadzonego przez profesora Janusza Czapińskiego – około 12 procent respondentów, trzy razy mniej niż np. w krajach skandynawskich. Znacznie rzadziej też Polacy niż przedstawiciele innych społeczeństw wierzą w dobre intencje bliźnich – zaledwie 16 procent Polaków jest przekonanych, że ludzie najczęściej starają się być pomocni.
BM: Jak Pani myśli z czego to wynika? Może wpływ ma nasza przeszłość historyczno-polityczna?
Joanna Cierlica-Nowaczyk: Na pewno przeszłość ma niebagatelne znaczenie, jednak czynników jest wiele. Psycholodzy zaobserwowali, że współpracować chcą ludzie, którzy dobrze się czują sami ze sobą – chcą pomagać wtedy, kiedy czują się szczęśliwi.
BM: To by wiele tłumaczyło.. Nadal uważamy siebie za naród narzekających pesymistów...
Joanna Cierlica-Nowaczyk: I to narzekanie słychać. Jednakże mierzy się kapitał społeczny właśnie nie po to, żeby ponarzekać, że jest niski, a z tego względu, iż kapitał społeczny przekłada się na dobrostan danej społeczności. Badania międzynarodowe dowodzą, że poziom zaufania wiąże się niezwykle silnie z materialnym poziomem życia mierzonym Produktem Krajowym Brutto (PKB) na mieszkańca – ale dzieje się tak w krajach rozwiniętych. W krajach uboższych, do których ciągle jeszcze można zaliczyć Polskę, ważniejszą przesłanką rozwoju jest kapitał ludzki mierzony przeciętną liczbą lat nauki. To wyjaśnia, dlaczego do tej pory rozwijaliśmy się gospodarczo w niezłym tempie pomimo bardzo niskiego kapitału społecznego. Polska przekroczy próg zamożności, powyżej którego dalsze inwestowanie w kapitał ludzki przestanie wystarczać do podtrzymania rozwoju, prawdopodobnie za ok. 8 lat. Tyle mniej więcej czasu zostało nam na budowanie kapitału społecznego, jeśli chcemy się dalej rozwijać.
BM: Co zrobić, żeby było lepiej? Jak można zwiększać ów kapitał społeczny?
Joanna Cierlica-Nowaczyk: Wraz z moim partnerem w biznesie otworzyliśmy gabinet psychologiczny Zachodniopomorskie Centrum Myśli i Terapii Poznawczo-Behawioralnej "re-think & move". Działamy w nurcie poznawczo-behawioralnym, oddziałującym na myślenie i przekonania człowieka i interpretację rzeczywistości. W dużym skrócie - poprzez zmianę tego myślenia, zmianę przekonań, możemy polepszyć nasze samopoczucie i zmienić nawyki – także te dotyczące relacji z innymi. W ramach Centrum działamy dla biznesu, choć oczywiście prowadzimy także gabinet psychoterapii. Wykorzystujemy badania nad terapią poznawczo-behawioralną oraz metody, jakich ona dostarcza, do poprawy jakości życia, tworzenia kultury zdrowych relacji w firmach i organizacjach. Naszą misją jest wzmacnianie działań mających na celu zwiększanie kapitału społecznego.
BM: Czy firmy i przedsiębiorcy są na to gotowi?
Joanna Cierlica-Nowaczyk: Świat biznesu reaguje pozytywnie – jest mnóstwo osób, które wiedzą czym jest kapitał społeczny i naprawdę chcą go zwiększyć w firmie. Mnóstwo przedsiębiorców zdaje sobie sprawę z korzyści, jakie wynikają ze faktu, że ludzie chętnie ze sobą współpracują i obdarzają się zaufaniem. Niestety nie dzieje się to od razu, jest to cały proces, przez jaki przechodzi firma. Jedno szkolenie nie wystarczy – zwykle około dwa tygodnie po szkoleniu utrzymuje się efekt animuszu, a potem... nic się dalej nie dzieje.
BM: Zupełnie jak ze ślubem – są takie badania, które mówią o tym, że poślubny efekt euforii – zwłaszcza jeżeli mamy do czynienia z długimi przygotowaniami i wielkim weselem – utrzymuje się właśnie od 4 do 6 tygodni, czyli czas "miesiąca miodowego", kiedy Państwo Młodzi upajają się swoją miłością. Później emocje opadają i wszystko wraca do normy.
Joanna Cierlica-Nowaczyk: Wraca do normy – to jest dobre określenie. Ludzie zrobią wszystko, aby zachować status quo, zwłaszcza jeżeli chodzi o zmianę nawyków. Uczenie współpracy nie jest podobne do uczenia procedur czy języka obcego, nie wystarczy dobra pamięć, ponieważ bazuje na zmianie nawyków, zastępowaniu starych nawyków nowymi i ćwiczeniu, ćwiczeniu, ćwiczeniu... Pobyt na szkoleniu – nawet najlepszym – to jest tylko pierwszy krok.
BM: Mówi się zresztą, że żaden nauczyciel nie jest w stanie nas niczego nauczyć, jeżeli my sami nie chcemy się tego nauczyć. Domyślam się, że najlepiej najpierw zmienić menadżerów, a potem pracowników?
Joanna Cierlica-Nowaczyk: Tak, tak jest najlepiej. Natomiast motywacja jest bardzo ważna, człowiek musi widzieć korzyści z całego procesu, mieć potrzebę go zrealizować, musi dostrzegać osobiste korzyści, jakie może przynieść zmiana.
Dla większości ludzi bardziej działa dostrzeżenie korzyści osobistych jakie będą mieli z wprowadzenia nowego działania, niż korzyści jakie odniesie firma. Z kolei na jeszcze większą ilość ludzi działa perspektywa negatywnych skutków braku podjęcia działań.
BM: Co jest pierwsze – menadżer, który szuka psychologa-doradcy, czy psycholog, który przedstawia menadżerowi ofertę?
Joanna Cierlica-Nowaczyk: Przyznam, że najlepiej, gdy to od menedżerów wychodzi inicjatywa, gdy to oni szukają wsparcia – i takie mamy doświadczenia. W ramach naszej działalności prowadzimy krótkie dynamizujące szkolenia, które kończą się uszyciem indywidualnego programu wspomagającego zmianę, dzięki której pracownicy w firmie, czy też ludzie w organizacji będą ze sobą skutecznie współpracować, a tym samym wzmacniać kapitał społeczny. W ramach działalności Centrum będziemy także zapraszali osoby, które są autorytetami w swoich środowiskach, głosicielami ciekawych idei czy myśli, aby dzielili się swoją wiedzą i zainteresowaniami, odkryciami. Łączymy osiągnięcia terapii poznawczo-behawioralnej, psychologii społecznej, również filozofii z praktycznymi modelami zarzadzania organozacjami i biznesem. Zapraszamy do współpracy wszystkich, którzy są zainteresowani podnoszeniem kapitału społecznego w swoim otoczeniu - firmach, korporacjach itd.
BM: Czy wysoki poziom kapitału społecznego jest do osiągnięcia w naszej kulturze? Nie jesteśmy narodem nastawionym na przede wszystkim dobro społeczne – jak to ma miejsce dla przykładu w Japonii.
Joanna Cierlica-Nowaczyk: Ja uważam, że jest to kwestia pewnego treningu. Mówiłyśmy na początku o pewnych naleciałościach historycznych, które ciągną się za nami. Poprzez tą przeszłość nie mamy najzwyczajniej treningu w nawiązywaniu pewnych relacji, w ćwiczeniu pewnych praktyk, jak to mam miejsce w społeczeństwach o mocno ugruntowanej demokracji. Cudzoziemcy, którzy przyjeżdżają do Polski, też mówią o tym, że Polacy mają widoczną trudność do wchodzenia we współpracę.
Raz jeszcze - uważam, że jest to po prostu brak treningu.
BM: Cały system edukacji niestety jest skonstruowany w taki sposób, że raczej wzmacnia negatywne postawy i zamiast uczyć kostruktywnej współpracy, stawia na chorą rywalizację.
Joanna Cierlica-Nowaczyk: Rzeczywiście ten duch rywalizacji jest wszechobecny. Nawet gry – typu monopol, uczą nas, że jest wygrany i przegrany. Dlatego może teraz na świecie popularność ogromną zdobywa gra FreshBiz, którego współtwórcą jest Josh Weiss, coach finansowy. Gra polega na współpracy, by dojść do stfery zwycięzców przy okazji konfrontując się z własnymi przekonaniami. Gra ukazuje, że razem można osiągnąć więcej – osoby, które w nią grały twierdzą, że bardzo zmienia podejście do biznesu.[artykuł o grze znajduje się TUTAJ - przyp.red]
BM: Czy pokolenie, które wystawrtowało po 1989 roku, gdzie niewiele trzeba było, by osiągnąć wiele; pokolenie mające po prostu szczęście znaleźć się w świetnym momencie gospodarczym – czy to pokolenie, jest w stanie przejść od rywalizacji do współpracy, skoro tak wiele lat ich praca opierała się na wyścigu? Czy są w stanie zwolnić? A może właśnie wypalili się i szukają czegoś innego?
Joanna Cierlica-Nowaczyk: Część z nich na pewno poniosła duże koszty, ale zjawisko nie dotyczy jedynie pokolenia, które rozpoczynało karierę tuż po transformacji ustrojowej. Dotyczy wszystkich, którzy pracują w miejscach opanowanych przez wyścig szczurów albo gdzie panują szczególnie stresujące warunki. Szczególnie jeśli są zastraszani w pracy, mają niejasne warunki płacy i awansu, nie wiedzą, czego się spodziewać. To bardzo rzutuje na zdrowie. Poza tym, przyjmując jeszcze szerszą perspektywę, zmienia się filozofia i sposób pracy, zmienia się pojęcie wolnego czasu, rodziny, relacji międzyludzkich. To, co kiedyś było stabilne i niekwestionowane, ulega nadwątleniu, a to powoduje, że kondycja psychiczna wielu osób się pogarsza. Nie nadążają za zmianami. WHO twierdzi, że główne zagrożenie zdrowotne dla Europy to zaburzenia emocjonalne i psychiczne, jak na przykład depresja. Nic dziwnego, że coraz większe zainteresowanie wzbudza znalezienie sposobów na zdrowy styl życia, odreagowanie, zwiększenie poczucia harmonii i radości z życia.
Koniec części pierwszej.
Druga część wywiadu:
Kapitał społeczny kobiet - jak bardzo istotny w biznesie? Druga część rozmowy z Joanną Cierlicą-Nowaczyk
Ekspert: Joanna Cierlica-Nowaczyk
Psycholog działający w biznesie od siedemnastu lat. Specjalizuje się w wykorzystaniu skutecznych narzędzi psychologii w sferze przeprowadzania zmian, oceny potencjału osobistego i grupowego, przywództwa, motywacji, komunikacji, coachingu i szkoleń.
Od 2002 roku, w ramach własnej działalności, PRACOWNI SZKOLEŃ, jest doradcą w zakresie zarządzania zasobami ludzkimi, rozwoju zawodowego i osobistego. Jest także współzałożycielką "re-think & move" Zachodniopomorskiego Centrum Myśli i Terapii Poznawczo-Behawioralnej, w ramach którego zajmuje się zagadnieniami z zakresu wzmacniania kapitału społecznego, społecznej odpowiedzialności przedsiębiorstw (csr) oraz budowania kultury zdrowych relacji w firmach i korporacjach.
http://rethinkandmove.com