Dlaczego nie akceptujemy siebie? Co to znaczy mieć oparcie w sobie? Gdzie tkwi kobieca moc? Przeczytajcie ostatnią część wywiadu z Katarzyną Chustecką, instruktorką hatha jogi i medytacji, socjologiem, założycielką Ośrodka Dobrych Praktyk Radzenia sobie ze Stresem EQUANIMUS.

akceptacja

Beata Mąkolska, Wellnessday.eu: Jak Pani sądzi, dlaczego problem braku akceptacji swojego ciała jest teraz tak powszechny?


Katarzyna Chustecka: Nie wiem, jak ten problem wyglądał kiedyś, ale zdaje się, że odkąd kobiecie dostało się niższe miejsce w hierarchii społecznej, musiała ona dostosować się, także wyglądem, do pewnych wymagań.  Teraz może ze względu na dostęp do środków coraz ostrzejszej ingerencji w ciało, możemy postrzegać zjawisko „poprawiania” wyglądu przez kobiety jako nasilone. Oczywiście nie bez znaczenia jest wpływ mediów (i photoshopa) które stale kierują do nas przekaz o wysoko punktowanym wzorcu kobiecości. A wzorzec ten oczywiście z życiem nie ma nic wspólnego. I my to wiemy, niemniej ten wzorzec, kreowany przez media, i tak na nas działa.

BM: Dlaczego kobieta nie szuka oparcia w partnerze (albo nie zawsze), tylko sugeruje się modą, trendami w mediach, innymi kobietami?

Katarzyna Chustecka: Najlepiej by było gdyby kobieta miała oparcie przede wszystkim w sobie samej, a  dopiero potem w partnerze i innych bliskich. Czym właściwie jest oparcie w sobie – warto to wiedzieć. Jest to świadomość swoich mocnych stron i umiejętność korzystania z nich, to także świadomość słabych stron, to dobre poczucie swojej wartości, i zaufanie do siebie i kontakt z sobą samą, znajomość potrzeb. Dotyczy to oczywiście także ciała – a więc będzie to akceptacja swojego ciała i dobre czucie się w nim.  Mogę nie być najszuplejsza, ale wiem, że to nie stanowi o mojej zasadniczej wartości. Cenię siebie przede wszystkim. Kiedy tego oparcia w sobie nie mamy,  poszukujemy go na zewnątrz podążając za trendami, modą i innymi wyznacznikami wartości, które dają nam złudne poczucie akceptacji. Traktujemy się wtedy przedmiotowo, gubiąc po drodze swoja wyjątkowość, przyjemnośc jaka płynie z posiadania ciała po prostu, zmysłowość... Na kilometr można rozpoznać kobiete, która jest perfekcyjnie „zrobiona”, ale proszę mi wierzyć, że to nie jest to. Ponieważ brak takiej kobiecie najczęściej kontaktu ze swoja zmysłowością, z dzikością, z mocą jej brzucha. Ona jest świetnie wytresowana i przycięta, ale straciła moc. To nie jest atrakcyjne. Jest ona niestety raczej ofiarą. Skoro już niby robimy "te" rzeczy dla mężczyzn, to warto wiedzieć, że dla nich takie babki tak naprawdę wcale nie są interesujące jako osoby, za taką babką mężczyzna wcale nie podąży, bo ona starciła siebie, a w środku jest pusta. To przykre, ale tak jest.      


BM: Czy nie ma Pani wrażenia, że nawet dzisiejsze kontakty między kobietami ulegają spłyceniu albo zinfantylizowaniu, ograniczają się do wymiany przepisów kulinarnych i rozmów o ciuchach - po wsparcie innych kobiet zazwyczaj musimy iść na różnego rodzaju warsztaty rozwojowe, czy właśnie zajęcia tylko dla kobiet.

 

Katarzyna Chustecka: Taki model relacji i komunikacji, o jakim Pani wspomina, przekazuje nam kultura masowa. Jest on też wspierany dość płytkim w swojej naturze kontaktem poprzez internet itp... ale z drugiej strony budzi się od wielu lat ruch kobiet, które chcą być ze sobą głębiej i rozmawiać o ważnych dla siebie sprawach, o których można pogadać tylko z babkami. To też część docierania do kobiecej mocy i mądrości – i myślę, że właśnie tędy droga. W naszych ciałach, kobiecych, drzemie ogromna witalność i mądrość właśnie, która podpowiada nam stale jak żyć, co wybierać, jak pragniemy przeżywać relacje i świat wokół nas. Wiele się dzięki temu zmienia np walka o to, byśmy mogły rodzić tak, jak pragniemy, karmienie piersią, miesiączka, seksualność – to wszystko efekt głębokiego kontaktu kobiety ze swoim ciałem. Moim zdaniem jest to klucz do ogromnej zmiany w obyczajowości, jakiej potrzebuje dzisiejszy świat.
Oczywiście nie przeczę, że podążanie za modą, czy spełnianie pragnień  może być fajne i przyjemne, kwestia tylko z jakiego miejsca to robimy: czy używamy tych środków jako rozrywki, sprawienia sobie przyjemności itp, czy też podnosimy je do rangi wyznaczników naszej wartości, a to już niebezpieczne proporcje.

 

BM: Czy medytacja także może nam pomóc zaakceptować swoje ciało, siebie w całości?

Katarzyna Chustecka: Medytacja praktykowana regularnie i z oddaniem pomaga nam w ogóle zaakceptować życie, z całą jego nieprzewidywalnością, brakiem gwarancji bezpieczeństwa, i wszystkimi tymi rzeczami, które według nas powinny wygladać inaczej.  Sprawy, które wydawały się nam smiertelnie ważne, frapujące, tracą na znaczeniu. Zmieniają sie proporcje. Pojawia sie lekkość i zaufanie. To dotyczy także postrzegania i przeżywania swojej cielesności: to, że nie akceptuję swoich nóg bądź piersi, chciałabym żeby były inne, przestaje mnie tak zajmować. Dlaczego miałyby być inne? Jest w istocie tak, że dzięki medytacji zmiania się nasza postawa – z roszczeniowej i krytycznej na pełną wdzięczności. Grube czy patykowane, w mojej ocenie, nogi – to po prostu MOJE NOGI, dwie cudowne nogi, ktore służą mi najlepiej jak potrafią. Te piersi też są wspaniałe, kiedy nimi karmię, bądź kiedy poddają się pieszczotom dając mi tyle cudownych doznań... Wdzięczność. I wreszcie zaczynamy się o siebie prawdziwie troszczyć. To jest przełomowy moment. Wiąże się też ze zmianą trybu życia, odżywianiem itp.

 

BM: Dziękuję za rozmowę.

 

O tym jak medytować na co dzień, Pani Katarzyna Chustecka opowiada tutaj >>

Przeczytaj pierwszą część wywiadu MĄDROŚĆ KOBIETY DRZEMIE W JEJ CIELE >>

 

O ekspercie:

katarzyna-chustecka

Katarzyna Chustecka:  Instruktorka hatha jogi i medytacji, socjolog

Praktykuje jogę wg metody B.K.S Iyengara od roku 1998. Czerpała wiedzę od
najlepszych nauczycieli z Polski i zagranicy. Odbyła kurs w Ramamani Iyengar
Memorial Yoga Institute w Punie w Indiach oraz u Sharata Arory na Goa.
Posiada licencję instruktora rekreacji w zakresie ćwiczeń psychofizycznych,
uczestniczy w Kursie Nauczycielskim Introductory II.

Założycielka Ośrodka Dobrych Praktyk Radzenia sobie ze Stresem EQUANIMUS na
warszawskim Wilanowie,gdzie prowadzi zajęcia jogi, relaksacji i medytacji.

Interesuje się związkiem ciała z psychiką, oraz wpływem asan jogi na cykl
miesięczny i rytm życia kobiety. Mama dwóch córek.

 

 


 

moje-cialo-to-ja

Artykuł jest częścią akcji MOJE CIAŁO TO JA, która od listopada do stycznia trwa na kobiecym portalu Wellnessday.eu. Akcja MOJE CIAŁO TO JA ma na celu zwrócenie uwagi na problem braku akceptacji własnego ciała przez kobiety i wspomóc panie w pokochaniu własnych kształtów takimi, jakie są.

 

 

więcej o akcji >>


Dbasz o zdrowie swoje i najbliższych? Zobacz naturalne suplementy oraz naturalne kosmetyki w naszym sklepie NaturaZdrowia.pl>> :)

 

 

Strona, na której aktualnie się znajdujesz używa plików cookies w celu poprawnego funkcjonowania. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień cookies w przeglądarce. Wiecej informacji na temat plikow cookies oraz jak je usunac zobacz strone o plikach cookie.

  Akceptuje pliki cookie na tej stronie.
wellnessday.eu